Czytasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: Top 10 Niemieckie piosenki

GŁOSUJMY NA BLUE CAFE !!

Pokrzepiające

> lisiczkaa napisała:
>
> > Powiedzcie mi tylko jedno, to kogo Oni bedą w końcu reprezentować, nas, cz
> y
> > Niemców?

Z tego, co zapewniał Wiśniewski jakkkolwiejk wyjdzie, oni (przynajmniej sercem)
reprezentują Polaków;)
Powiem tak: na muzyce sie nieszczególnie znam, więc moje opinie nie sa do końca
istotne:))), ale sama idea "Bez granic" podoba mi się. Duży plus dla
Wiśniewskiego za napis na koszuli (czy cokolwiek to było) MAŁYSZ HANNAWALD
podczas skoków w Zakopcu.
Nawet jezeli zrobił to pod swoje "Bez granic" to i tak miał swój udział w tym,
że tym razem kibice, jak to mają w zwyczaju, nie walnęli butelka czy innym
cholerstwem w główkę Hanniego.
A po drugie:)) naprawdę przeżyłam szok- w naszym cudnym kraju 12 000 osób
zagłosowało na piosenkę w cześci śpiewana po niemiecku!!
Jezeli nawet odliczyć 10 000 tych, którzy zagłosuja na wszystko, co sie wiąże z
zespołem , 500 tych, którym się pomyliły literki, to i tak zostaje w POlsce
około 1500 osób, dla których najwidoczniej nie każdy NIemic jest byłym
Wermachtowcem zamierzającym wykupić polskie wsie i zjeść najpolstsze dzieci.
Pokrzepiające.

PS Wilki - faktycznie bardzo fajna piosenka- tylko mógłby angielski trochę
podreperować:)

 » 

Billing. Z kim rozmawiała dziewczyna z białym k...

super artykul, wprowadzil pan niesamowita atmosfere, szkoda tylko, ze ta
historia zdazyla sie naprawde:(
oczywiscie z jednej strony rowniez ciesze sie, ze nie mieszkam w tym kraju (czy
tez bandyckiej Lodzi), ale z drugiej tak egostycznie nie mozna myslec. Od ponad
roku mieszkam w Niemczech i musze przyznac, ze pierwsze co mi sie tu w oczy
rzucilo to bezpieczenstwo na ulicach. Nie autostrady, fajne autka, niemiecki
jezyk na ulicach tylko to poczucie bezpieczenstwa. Nikt sie krzywo na ciebie
nie spojrzy, ludzie sa zazwyczaj pogodni, po centrum stolicy jednego z Landow
mozna spacerowac, jezdzic rowerem obojetnie o ktorej godzinie. Raz zdazylo mi
sie, ze zaczepilo mnie 10 podpitych Turkow, nie powiem, ze nie chcieli mnie
sklepac. Udalo mi sie uciec, szybko na policje i sprawa zalatwiona. Beda juz
mieli nabrudzone w papierach. Tutaj wszyscy boja sie doniesienia na policje.
Idealnie nie jest, ale musze powiedziec, ze blisko idealu jesli chodzi o
bezpieczenstwo na ulicach. A w Polsce to jednak przede wszystkim wina
niereagujacej policji i obojetnego wymiaru sprawiedliwosci. Od spoleczenstwa
mozna wymagac reakcji dopiero pozniej. Moja eks-dziewczyna zareagowala kiedys w
Lodzi na kradziez portfela w tramwaju. O maly wlos nie skonczylo sie to jej
pobiciem. Wlascicielka portfela szybko sie ulotnila, a przestepcy zajeli sie
ta, co jej przeszkodzila.
Dla czytelnikow polecam fajna piosenke Piersi na ten temat- "Policja".

O Ełku znalazłem.

No to jeszcze stare mazurskie albo raczej ostpreusische melodyjki:
www.ggstanko.de/Melodien%20und%20Liedertexte/melodien.html
Fajnie się tego słucha do pracy przy komputerze; zupełnie nie absorbuje.
Najciekawszy jest jednak język jakim napisano teksty piosenek - zupełnie inny
niż ten dzisiejszy niemiecki.
Muzyka leci w kółko i gdy po 5-10 minutach zaczyna być nudna wybieram inną.
Mam nadzieję, że nie zostanę posądzony o rewizjonizm;)

Kuba- z 1,5 córeczką czy to ma sens???...

Witaj :)
Rzeczywiście ceny sa już dla nas dostępne cenowo, szczególnie z Niemiec.

Jesli chodzi o dalekie kraje to najgorszy jest ten lot, ale potem czeka nas raj
na Ziemi :).
Chyba jeszcze mało Polaków wyjeżdża z maluszkami, bo czasem można poczytać
komentarze w stylu:"rodzice egoiści, męczą dziecko".
Nie słucham tego, ponieważ sama w zeszłym roku byłam daleko z moją córą.
Pierwszy raz bylam na objazdówce po Portugalii jak mala byla jeszcze w brzuszku.
Potem jak miala 10 miesięcy to polecielismy na Dominikanę. Fakt, nie było łatwo
przetrwac 10.5 godz. ale mała dzieki temu spedzila z rodzicami cale dnie,
podczas gdy u nas w Polsce bylo zimno i mokro(mala prawie wcale nie bywala na
dworzu) to tam byla cale dnie na powietrzu. Jadła prawie wszystko, bawila sie z
dziećmi z Kanady i czułam, że była naprawdę szczęśliwa. Dlaczego my rodzice mamy
sobie odmawiać przyjemności?
Fakt, lot jest długi, ale zwykle rodzice z dziećmi mają więcej miejsca w
samolocie, można rozłożyć kocyk, zabawki w ruch, książeczka, bajka na laptopie,
ulubiona piosenka, potem jedzonko, spanko i jakoś przeszło....:)
Więc uważam, że nie powinieneś sie martwić. Kosmetyczka leków (ewentualnie) wraz
ze smektą, fenistilem, filtr min 50 (najlepiej Vichy) i w drogę!!! :)

Moja mala w grudniu bedzie miala 20 miesiecy i już planujemy kolejną wspólną podróż.

Gdybyś miał jakieś pytania to smiało pisz
ewelinam10@gazeta.pl
Gg: 10485262

 » 

V LO KRAKÓW

Kurcze - ja też kończyłam piątke - a propos małżeństw - z moim mężem pierw się
niecierpiałam, potem wielka przyjaźń a teraz wspólna droga więc chyba dwa w
jednym ;) Jesteśmy rocznik 96 - kurcze 10 lat nam niedługo stuknie ;)
Wychowawczyni nietrafiona - Dec - dotąd mam ochote w nocy do niej zadzwonić i
zapytać śpisz ? a my nie - bo trzeba się uczyć niemieckich piosenek ;(... -
Zosiak - polski - uwielbiałam z nim się sprzeczać - chociaż pare aparatów z
naszej klasy było lepszych w tym ode mnie - tekst niezapomniany - Zosiak do
kolegi - chłopcze ty masz chyba blisko do Kobierzyna - a kolega na to: z punktu
widzenia geograficznego pan profesor ma bliżej - pogroził tylko zielonym
stolikiem ;) No i Luty - jego ukochane Tempo i pączki żeby można było na
klasówce co nieco wspólnie ustalić ;) To były czasy! Cygan - czy dalej chce
niegrzecznych gumować na zapleczu ?? Ukłony dla pobratyńców!!

Powiedzmi co... a powiem Ci kim jesteś???:))))))))

1. Amarcord (Fellini)
2. Poslaniec
3. Kabaret (ogladajac scene na "spokojnej wsi niemieckiej" i spiewajacego
blondyna piosenke o ptaszkach i wiosnie, ktora coraz bardziej staje
sie gwaltowna, z refrenem "ale jutro, jutro nalezy do mnie..."
..... ciarki przechodza mi po plecach)
4. Pat Garrett and Billy the Kid (cudowna muzyka Dylana)
5. Nashville (piekna ballada "I´m easy")
6. Lucky man (widzialam 12 razy)
7. Dekalog
8. Wesele
9. Narkomani
10.Strach na wroble
11.Lokator
12.Ziemia obiecana
13.Znikajacy punkt
14.Night Cowboy (byla tam sliczna ballada spiewana przez Nielsena)
15.Pozegnania z Afryka
16.Once upon a time in America
17.Little Big Man
18.Tanczacy z wilkami
19.Pustynia Tatrow
20.Padre padrone (chyba po polsku "We wladzy ojca"?)

Kolejnosc przypadkowa.
Byl tez polski film, ale nie pamietam tytulu: w malym miasteczku
uczniowie klasy maturalnej sa fanatykami muzyki Beatlesow...
Znacie ten film?

Szkoła Muzyczna Yamahy

Chodzę na zajęcia z moją prawie dwuletnią Zuzanką na zajęcia, ale mam wrażenie,
ze to trochę zbyt wcześnie. Niby bawi się świetnie, ale piosenek nie
śpiewa...generalnie nie jestem pewna czy wszystko rozumie, np. piosenkę o
różnych zawodach itd. Napisałaś, ze dostałaś ksiażeczke z płyta. U nas
ksiażeczka kosztuje 30, a płyta 10. Tez jest po niemiecku, ale odradzali jej
kupno, bo podobno w przygotowaniu jest płyta po polsku. Pozdrawiam - Alex

Z czym na Eurowizję - komentarz Roberta Leszczy...

Zajrzałem na to forum zdajac sobie sprawe z tego ze będzie tu miala miejsce
krytyka wyboru Ich 3 na Eurowizje. Jestem osobą , która chciala zagłosować na
ten zespol. Nawet udalo mi się wysłać sms po ponad 10 minutach prob. O północy
dostałem potwierdzenie ze SMS nie dostarczono. Zatem problemy dotyczyly nie
tylko zwolennikow konkurencyjnych zespołów.
Do piosenki Ich troje miałem powazne zastrzezenia, ze naiwna, linia melodyczna
nieskaplikowana. Mam tez do nich zastrzezenia jeśli chodzi o sama kreatywność.
Większość przebojowych piosenek to przerobki niemieckich hitow takich zespołów
jak np. Rosenstolz – „Ten papieros po… itd.” Mam świadomość ze daleko oj daleko
im do ABBY, ale naprawde maja szanse zaistniec na tym festiwalu. A jeśli Busch
zacznie wojne z Irakiem – nawet wygrac. Ale na miłość boska ludzie przeciez to
festiwal muzyki popularnej, przebojowej a nie alternatywnej. Przez dziesiątki
lat nikt z Polski nie zrobil międzynarodowej kariery, bo piosenki pisali i
śpiewali „znawcy” rozmijający się z gustami świata, a w dyskotekach panowaly
przeboje pisane za granica – ale przeboje. Ludzie robili na tym fortuny. I
jeszcze jedno muzyka jest towarem. Można się na to krzywic ale to fakt. I nikt
nie może mieć o to pretensji ze inni nie słuchają tego samego co on . Naprawde
poza Blue Cafe reszta zamykalaby ponownie ogon na Eurowizji.

La Pat "Eine Frau fur die Liebe"

La Pat "Eine Frau fur die Liebe"

Witam,

kiedyś, dawno temu miałem od kogoś pożyczoną kasetę z bardzo fajną muzyką.
Na kasecie napisane było mazakiem "La Pat", i śpiewała kobieta po niemiecku i
chyba w innych językach też - całość była utrzymana w klimacie lekkiego
pastiszu, piosenki kabaretowej i jazzu, chociaż to tylko zaledwie
przybliżenie charakteru tej muzyki.
W kazdym razie kasetę gdzieś zagubiłem z 10 lat temu, a ta muzyka cały czas
siedzi mi w głowie.

Po poszukiwaniach w internecie wszystko wskazuje, że była to płyta
holenderskiej wokalistki Patty Trossel, która pod pseudonimem La Pat wydała
płytę pod tytułem "Eine Frau fur die Liebe"...

Po tym długim wstępie zapytuję zrozpaczony:

Czy ktoś z Was ma może tę płytę bądź ma pomysł skąd ją zdobyć?
(w Amazon, e-bayu i Secondspin nie ma !!!)

Dzięki,
T.

Czy Kukiz pracuje juz w Radiu Opole?

Fenomen RO polega na tym,że jest jak pogoda w gorach-bardzo szybko zmienia
się.W ciagu jednego dnia stają się z dobrej lokalnej stacji flakami z
olejem.BArdzo przyjemnie jest posłuchanie porankow p.Staszyńskiego czy
teżkonkursu o 14.10(prowadzi B.Solecki lub M.Majeran).Po prostu
dynamiczna,lokalna stacja.Natomiast to co dzieje się po poludniami i w weekendy
to zgroza!!!Wieczorami przypominaja mi bardziej PR2 niż lokalną
stację.Nieśmiertelne audycje pani Trylnik i Lubowieckiej.Dobrze,zarządzie...a
gdzie coś dla współczesnych ludzi??W weekendy jest kompletna tragedia.Program
polega na schlebianiu bezguściom."Koncert Zyczeń"...dobrze,jestm za,ALE-niech
będzie w końcu inna rotacja utwórów i piosenki adekwatne do wieku odbiorcy.Jest
przeciez wiele innych niemieckich i śląskich piosenek niż Proskauer Echo czy
Duo Fenix.Nie zapominajmy także o innych nagraniach-
francuskich,włoskich,polskich czy angielskich...Niech będzie różnorodnie.Pani
Czyżniewska czytająca życzenia nie nadaje sie do tego.Czy nie ma
mlodych,miłych,czystych głosów??Na plus dla RO sa audycje sportowe i nie
zapominanie o wydarzeniach z regionu,których żadna inna stacja w tak dokładny
sposób nie przedstawi(bo niestety lokalnych prywatnych stacji NIE MA).Popieram
Pawła Kukiza na stanowisku szefa muzycznego-być może zmieni oblicze tego radia
i w końcu zaczną być grane niespotykane w innych stacjach kawalki.Pawle,trzymam
kciuki!!Ze specjalną dedykacją dla Nierenberga,Dzięciołowskiego,Czyżniwewskiej
i Trylnik należałoby zagrać Perfect-"Niepokonani"-a realizator powinien
podgłośnić w trakcie słów;"Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść"...).

mamy nauczycielki j. niemieckiego

Hej!
Ja też uczę niemieckiego. Moja mała skończyła prawie miesiąc temu roczek i
czasem zdarza mi sie do niej mówić po niemiecku. O ile jak była młodsza, od
urodzenia tak mniej wiecej do 9-10 miesiąca mówienie po niemiecku nie robilo na
niej zbyt dużego wrażenia, to teraz jest zupelnie odwrotnie... Słysząc
niemiecki patrzy na mnie nieco zdziwiona, ale i zainteresowana Nie rozmawiam
z nią cąły czas po niemiecku, bo po pierwsze wymaga to niesamowitej
konsekwencji, której mi nieco brakuje, po drugie troche mi to brzmi
nienaturalnie (rodzice Polacy, mieszkamy w Polsce itd...). Ale rozmowy i zabawy
od czasu do czasu z pewnoscią oswoją ją z językiem. Teraz zabieram sie za wybór
jakis ksiązeczek dla dzieci w języku niemieckim i będziemy sobie czytac różne
rzeczy i słuchac piosenek. Myślę, że to na razie wystarczy... Z doświadczenia
własnego wiem, że mowienie do dziecka w obcym języku bywa trudne... Moja mam
tez jest germanistką i tez podobno probowala do mnie mówić po niemiecku, ale
tata trochę protestował... Dwujęzyczna nie jestem, ale pewne rzeczy są dla
mnie w niemieckim oczywiste... bo i tak cały czas ten język gdzieś tam w domu
się przewijał... Jeesli starczy komuś konsekwencji, to jestem pełna podziwu!
POzdrawiam!
Może jakaś mała wymiana doświadczeń mam germanistek ?
Krajka

Plejlista Trujki

Gość portalu: P-77 napisał(a):

> A co powiecie o wczorajszej liście przebojów?
> W poczekalni nowości - wspomniana Aguillera, Sophie Elis Bextor, Sagarbabe
(tak
> to się chyba pisze) a w odwodzie Mel C. (już na zestawie do głosowania). No i
> do tego Niedźwiedź sypiący wyjątkowo czerstwymi dowcipami (przykład -
"Dziadek
> do wnuczki - Jak się nazywa ten Niemiec, który mi wszystko chowa? -
Alzheimer,
> dziadku, cha cha cha).

Z tego co wiem, Liste 'ukladaja' sluchacze glosujac tak a nie inaczej. Na
pierwsze 10 piosenek bylo ok. 1000 glosow na kazda. Dowcipy tez podsylali
sluchacze.
Coraz blizsza jestem wyjatkowo jednak trafnemu haslu 'nie podoba ci sie, to nie
sluchaj'. Niedzwiecki jakby sie teraz nawet powiesil na antenie, to i tak dla
wielu byloby to za malo. Ot i Polska wlasnie.

Bitwa pod Grunwaldem, kolejny polski mit !

eine herbe Niederlage
Balleście, jak znam Twoje możliwości to za kwartał znowu dostaniesz
grunwaldzkiej manii. Twierdzisz, że bitwy nie było, ale że Niemcy w niej
dowodzili „horongwiami”, czyli jak w piosence „pojawia się i znika”...

Nadal nie rozumiesz funkcji mitu historycznego w życiu każdego narodu, nie
wyłączając narodu niemieckiego. Bo i u Niemców obecny jest Grunwald/Tannenberg
1410. Weźmy pamiętniki Ericha Ludendorffa (Meine Kriegserinnerungen 1914-1918),
w których zatroskany w roku 1919 pisał:
„Bitwę, zgodnie z moją propozycją, nazwano bitwą pod Tannenbergiem. Miała
przypominać o tym wydarzeniu, w którym zakon krzyżacki uległ zjednoczonym siłom
polsko-litewskim. Czy i tym razem Niemcy pozwolą, aby Litwin i Polak
wykorzystali naszą niemoc i wyparli nas stamtąd. Czy wielowiekowa niemiecka
kultura ma przepaść?”

Zwiedzając zamek w Malborku, dowiesz się od przewodniczek, że w średniowieczu
nigdy nie został zdobyty zbrojnie. Zamek został wydany przez czeskich
najemników, którzy od dawna ani grosza nie powąchali od zakonu, w ręce wojsk
króla Kazimierza Jagiellończyka za pieniądze. W polu bywało zgoła inaczej,
zapomniałeś o laniu pod Koronowem 10 października 1410 jakie rycerstwo polskie
sprawiło krzyżakom.

Na koniec na stronicy lexi-tv.de/script/printpage.asp?
loc=/lexikon/thema.asp?InhaltID=2464
Suzanne Fetter bitwę pod Tannenbergiem z roku 1440 (sic!) nazywa „eine herbe
Niederlage”.

mieszkacie w polsce

Powtarzam Jeśli się nie podoba to fora ze dwora ..
Mam znajomych w okolicy Bonn i w opolskiem. Znają 10 słów po niemiecku a
nazywają się niemcami, niemcy nazywają ich kundlami a niemieckie pochodzenie
mają w 100-ym pokoleniu, jak słuchają tych kretyńskich niemieckich piosenek to
zbiera mnie na wymioty.Panie stefan nigdy nie byłem ogolony a na widok
ogolonych też mnie zbiera na wymioty. Jestem ciekaw ilu podszywałoby się pod
niemców gdyby niemcy nie karmili paroma euro.Żal mi tych pseudoniemców że tak
muszą się poniżać. Pozdrawiam znad morza. Na szczęście za 20-30 lat Turcy
zaleją niemcy Hi Hi Hi

mieszkacie w polsce

awz3 napisał:

> Mam znajomych w okolicy Bonn i w opolskiem. Znają 10 słów po niemiecku a
> nazywają się niemcami, niemcy nazywają ich kundlami a niemieckie pochodzenie
> mają w 100-ym pokoleniu, jak słuchają tych kretyńskich niemieckich piosenek to
> zbiera mnie na wymioty.Panie stefan nigdy nie byłem ogolony a na widok
> ogolonych też mnie zbiera na wymioty. Jestem ciekaw ilu podszywałoby się pod
> niemców gdyby niemcy nie karmili paroma euro.Żal mi tych pseudoniemców że tak
> muszą się poniżać. Pozdrawiam znad morza. Na szczęście za 20-30 lat Turcy
> zaleją niemcy Hi Hi Hi

Do prawdy nie wiem jak Ci pomóc chłopcze. Tyle ludzi w Niemczech i na Śląsku
Opolskim a Ty trafiasz na tych z ograniczoną zdolnością lingwistyczną. To trzeba
mieć wyjątkowego pecha albo szczególnie wadliwą zdolność selekcji.
Niewykluczone, że ten problem przyczynia się do osobliwego postrzegania świata,
które u nas demonstrujesz, ale zalecałbym jednak wizytę u specjalisty. Co do
kłopotów żołądkowych, to doskonałym antidotum na problemy układu trawiennego
może być herbatka z rumianku.
Pozdrów Kaszubów ode mnie.

kto kupił Dominikanę w podróże.tv za 1999 zł?

Ha

Życzę powodzenia, dla mnie to trochę śmierdzi.
Znam ceny z wylotami z Niemiec i ta cena z wylotem z Polski jest za niska.
Sama cena hotelu to koszt około 250 euro/tydzień a więc gdzie reszta ( przelot,
opłaty lotniskowe, transfer, ubezpieczenie i ..... zarobek organizatora? )
I nie piszcie, że to duża firma jest organizatorem albo 10 urodziny i tym
podobne badziewie.
Jaka normalna firma żąda wpłaty 100% wartości imprezy z 6-cio miesięcznym
wyprzedzeniem ( pamiętam Big Blue i SDS które w roku bankructwa kasowały 50%
zaliczki ).
Być może w warunkach organizatora jest punkt o zwrocie pieniążków ale ........
żyjemy w Polsce. ( Jak w piosence "wszystko się może zdażyć" )
Albo poczytajcie co jeszcze np.
www.zw.com.pl/apps/a/tekst.jsp?place=zw2_a_ListNews1&news_cat_id=11&news_id=54088

Pozdrawiam

zamienię filmy na dvd i inne płyty :-)

zamienię filmy na dvd i inne płyty :-)
uzbieralo mi się sporo róznych płyt z kolorowych miesięczników, moze któras z
mam chciałaby je na coś wymienić:

1. Pan Tadeusz na dvd

2. 4 płyty "Papież nadziei" ze wszystkich pielgrzymek Papieża do Polski, oraz
z homiliami

3. Śpiewamy Tobie, Ojcze Święty - 13 piosenek - zyczeń dla Ojca Św.

4. Golec uOrkiestra dla Ojca Świętego

5. angielski metodą Sita - wybrane rozmówki z kursu podstawowego

6. Język niemiecki "Na dobry początek"

7. Ćwicz i chudnij - specjalny zestaw ćwiczeń na: płaski brzuch, szczupłe
uda, zgrabne posladki i jędrny biust, 60 minut muzyki z głosem instruktora.
świetna płytka, szczególnie dla mam po ciąży, sama przetestowałam ,
rzeczywiście dzięki głosowi instruktora łatwiej ćwiczyc i zgubić zbędne
kilogramy

8. 60 minut muzykoterapii, leczącej bezsenność ( podobno i depresję,
dodającej energii, poprawiającej pamięći łagodzącej ból.

9. Program do projektowania kuchni z "Mojego mieszkania" ( meble, agd,
oświetlenie, kolory)

10. domy, które kochacie, 120 projektów domów do realizacji, warto pooglądać,
choćby po to aby pomarzyc o własnym

liczę na was w kwestii propozycji zamiany.
pozdrawiam
magdalena

Białystok nie potrafi nic zorganizować

Białystok nie potrafi nic zorganizować
wczoraj na włoskim wieczorze w Woaku w spodkach aż nóż w kieszeni się
otwierał. Takiej ignorancji kulturowej dawno nie oglądałam. I to wszystko pod
patronem UE i prof. Kudryckiej? Aż wstyd.
Najpierw wystąpiła pani która miała pokazać jak się śpiewa w La Scali arie
operowe. Pokazała - ale chyba jak można dusić się na scenie z niemocy
artystycznej, czerwona twarz i siódme poty przy o dziwo polskich i niemieckich
pieśniach ( przypominam wieczór był włoski)
następnie wystąpił pan podróżnik z Nowatora - i tak się biedny zacinał,
dyszał, stękał że wstydziłam się, najgorsze było to że nie mówiono nic o
pozytywach Włoch tylko o tym jak kradną, gwałcą, jak na plaży wysiedzieć nie
można, jak oszukują, jak gorąco itp itd
W międzyczasie kilka razy puszczano slajdy - czytaj 10 zdjęć na wskrzyż, nomen
omen nienajlepszej jakośći i technicznej i artystycznej, a co najśmieszniejsze
pojawił się tam nawet grecki akropol - to była bomba
na koniec dali czadu!!!- zespół jolly band który spiewa włoskie kawałki -
super kapela dwóch starszych panów, którzy ledwie się ruszali nie mówiąc o
umiejętnościach śpiewania - a najfajniejsze były słowa piosenek - kompletnie
pozmieniane i niewłoskie
Za taki wyczyn organizatorzy powinni wylecieć, zresztą co tu dużo gadać widać
było po gościach iż w WOAKU siedzi stara nomenklatura, bez pomysłów, wszystko
na odwal się.
Jak tak dalej stare raszple będą uczyć kultury to niestety miasto akademickie
odpędzi nawet studentów
Pozdrawiam

debiut w przedszkolu a nowonarodzone rodzeństwo?

Cześć
Mogę Ci opowiedzieć o moich doświadczeniach. W maju zeszłego roku urodziłam
drugie dziecko (synka). Starszy synek miał wtedy równo 2 latka. Wraz z mężem
zdecydowaliśmy, że jak wrócę do pracy to poślemy starszego do przedszkola. Do
pracy wrociłam po urlopie macierzyńskim, we wrześniu zeszłego roku i wtedy też
starszy synek (2 latka i 4 miesiące) poszedł do przedszkola. Ponieważ jesteśmy
rodziną polsko-niemiecką zdecydowaliśmy się na przedszkole niemieckie. I to był
naprawdę dobry wybór. Przedszkole mieści się przy ul. Rutkiewicz na Wilanowie.
Przyjmują tam dzieci od 2 lat, pieluszkowe (Pieluszki mają, nie trzeba
przynosić swoich). Grupa "myszek" jest do godz. 13:00 (bez obiadu).Dziecko ma
super opiekę (2 osoby na niespełna 10 dzieci). Językowo synek przyśpieszył tak
bardzo, że przeszło to nasze najśmielsze oczekiwania. Nie wspominam już o
piosenkach, krótkich wierszykach i socjalizacji. Jesteśmy bardzo zadowoleni.
Mamy również nianię całodzienną do młodszego synka. W naszym wypadku jest to
konieczne , ponieważ w Warszawie jesteśmy sami, bez rodziny, i oboje z mężem
pracujemy.
Starszy synek choruje mniej więcej raz w miesiącu, i młodszy łapie od niego,
ale tez nie za każdym razem. Najczęściej są to takie katary połączone z
kaszlem - mijają bez gorączki.

serdecznie pozdrawiam
Agnieszka

Angielski dla dwulatka

Święte słowa. Ja, niestety, nie znam tak biegle języka obcego, aby przyjąć Twój
model ( ojciec Polak, matka cudzoziemka), ale radziłam sobie włączając piosenki
angielskie, kreskówki w telewizji, filmy o zwierzetach itp.
Syn m ówi płynnie po angielsku, nie ma prawdopodobnie biegłości Twojego syna,
ale na tyle dobrze, że nauczyciele pytają czy nie był za granicą. Oczywiście
nieco później doszła systematyczna nauka angielskiego. Później - w mniej więcej
9-10 roku życia rozpoczął nauke niemieckiego, a rok temu francuskiego.
Snibizm? Moje ambicje? Nie. Konieczność dla wykształconego człowieka XXI wieku.

Nowy PASSAT przegral w tescie Automotorundsport !

gazeciorek napisał:

> www.automotorundsport.de/d/80082
>
> na marginesie wynurzeń o motoryzacji:
>
> Wejdźcie na Foto-Show i spójrzcie na zdjęcie nr 10 !
> Co oni tam w dojczlandzie piją !!! :))

Rzeczywiscie soki "Kubus" to jeden z naszych szlagierow eksportowych do
Niemiec,dosc czesto reklamowany w tamtejszej tv,ta sama reklama tylko piosenka
spiewana po niemiecku,jest tam znacznie drozszy niz u nas,sam wozilem znajomym
cala zgrzewke bo tak im posmakowal no i taki zdrowy jest i ekologiczny:)))

Matka_kurka Chyba już się wszyscy pogubiliśmy...

Matka_kurka Z pasją oddaję się manipulacjom (c.d)
Tekst będzie kopiowany do znudzenia, ponieważ aby w IVRP nie zwariować trzeba sobie powtarzać, że białe zawsze jest białe, czarne jest czarne, a guano to nie kisiel. Aby się tak do końca nie nudziło, mam propozycję dla starszych i młodych, aby przyłączyli się do wspólnej zabawy. Proponuję zrobić kalendarium `martyrologii i męczeństwa oraz geniuszu obu braci'. Moglibyśmy wspólnie wpisywać istotne daty w życiu wodzów, na przykład 2006 - laksacja po artykule w niemieckim brukowcu, albo 2006 (tu konieczne byłby daty bardziej precyzyjne), uroczysta powtórna nominacja Leppera na wicepremiera rządu rewolucji moralnej z udziałem prezydenckiej kamery. To coś w rodzaju warszawskich piosenek, które pozwolą ludziom myślącym przetrwać ten trudny czas okupacji ciemnogrodzian. Zapraszam do zabawy, tekst od dziś będzie pojawiał się co dziennie, aktualizowany o kolejne Wasze najciekawsze wpisy z historii asów-męczenników opozycji i geniuszów propagandy.

matka_kurka, 27.10.2006 08:50

Mroziewicz: Nie wykonywałem upokarzających działań agenta

mowa 2 latkow - piersze slowa

moj synek ma 26 miesiecy i oprocz tego ze potrafi liczyc do 10 w trzech jezykach
(polski,niemiecki i angielski) mowi
mama ,tata,Asia,Seba,dziadzia,babcia,oma,opa,Zazia(Zuzia)Aga,nie chce,chce,daj
to,przepraszam,danke,dzieki,prosze,oko,amam,jedz,jedz(do taty gdy stoimy autem
na swiatlach-no jedz ,boli,jajko,nie ma,czekaj,czesc,hallo,telefon, mama es
(mama - sms)tutaj,tu,tam,okey,chodz,komm,tutu (pic),uhr(zegarek)
siusiu,fuj,bambam(banan),see(widzisz?)brum,brum,ooo(znaczy myjemy zabki-jak w
tej piosence szczotko szczotko hej szczoteczko
ooo..),auto,moje,meine,traktor,ja sam,,franklin,noddy,potrafi pokazac wszystkie
czesci ciala,udaje ze spi(kladzie sie zamyka oczy i chrapie,)udaje male dziecko
i ze pije mleko z cycusia choc przestal gdy mial roczek,udaje pieska i wola
waw,waw...udaje kotka,krowke,kaczke,pokazuje ze mu zimno..buduje samoloty i
inne nawet skomplikowane maszyna z klockow lego,pokazyje jak robi pociag i
swiety mikolaj(ho,ho,ho)...no to narazie tyle..jak cos mi sie przypomni to
dopisze...

dwa jezyki w drugiej klasie?

na pewno nie powinny miec drugiego jezyka dzieci z dysfunkcjami, ale z zasady
powinien byc to margines i powinny miec inny/dostosowany program. nie oceniajmy
wszystkich dzieci przez pryzmat tych dysfunkcyjnych! "normalne" dzieci po prostu
daja rade!

z perspektywy miesiaca: dzieci podzielone na grupy, 10 dzeci w grupie. spiewaja
piosenki, bawia sie w jakies tam gry, czytaja pojedyncze slowa, podobnie pisza.
baaardzo lubia niemiecki odbywa sie wszystko tak jak powinno. nie ma
specjalnej interferencji z angielskim.

jezeli mialabym wybor, to wolalabym zeby jeszcze jeden wf mieli w tym czasie.
ale w sumie nic innego. jestem calkie zadowolona, fajne podwaliny pod nauke 2go
jezyka, ktora syn rozpocznie za rok prawdopodobnie.

By dzieci mówiły po polsku c.d.

Jego dramat zaczął się 9 lipca 2003 roku
jessi_a cytuje Rzepę:

(...)
Jeszcze sześć lat temu był szczęśliwym ojcem trzyletniej Iwony Polonii i sześcioletniej Justyny. Dziewczynki miały niemiecką mamę, ale w domu rozmawiały po polsku. – Śpiewały polskie piosenki, modliły się po polsku, uwielbiały oglądać polskie bajki. Żona też nauczyła się polskiego – mówi. Jego dramat zaczął się 9 lipca 2003 roku, gdy żona wyprowadziła się z dziećmi.
(...)
×××××××××××××××××××××××××××××××××××××××××

Ja tu od 10 lat prawię:

Nie ufajcie Niemcom a szczególnie Niemkom!

Oni mają takie dwulicowe geny...

Ale wszyscy mnie tu lekceważą i oto owoce tego lekceważenia....

PS
Nowa historyczna data w historii Polski:
Jego dramat zaczął się 9 lipca 2003 roku

(Obok 1.Września i 17. Września 1939roku)

PS2

Chemicznie wykastrować! Ot co! I nie będzie tragedii polskich dzieci...
www.rp.pl/artykul/28,190977_By_dzieci_mowily_po_polsku_.html

byłam, zobaczyłam i zapisałam na angielski!

my z mezem rozmawiamy w domu po angielsku (maz jest niemcem), wiec dzieci, chcac
nie chcac, osluchuja sie troche z jezykiem (choc do nich nigdy po angielsku nie
mowimy). starszy w wieku ok 2-3 lat zaczal wyraznie rozumiec pewne slowa, a
teraz (4 lata) to juz sie wtraca do naszych rozmow po anielsku (po polsku lub po
niemiecku).

postanowilismy wiec to wykorzystac i zapisalismy go w styczniu na lekcje do
helen doron, dla 4-5 latkow. pododba mu sie. spiewa piosenki po angielsku i
zaczal mowic proste zdania (ze zrozumieniem, oczywiscie). umie liczyc do 10.

zauwazylismy, jak bylismy na lekcji cala rodzina (taka lekacja na koniec
semestru), ze bardzo dobrze bawil sie na niej ansz 2-latek - tanczyl, spiewal,
wpatrywal sie w pania jak w obrazek wiec moze i jego zapiszemy? na pewno
pojdziemy na lekcje pokazowa dla 2-letnich maluchow

Z archiwum Radia Wolna Europa

Storimo!
Bardziej niz piosenki interesowaly mnie dawane z Londynu "numery"
Mariana Hemara, po ktorych Gomulka i tow. dostawali bialej goraczki.
Jeszcze dzis Hemara czytam z duzym sentymentem.
Sluchalo sie tego na niemieckim blaupunkcie, do ktorego lampy
dokupic mozna bylo jedynie na rupieciach na rynku.
Czasem wystepowal gen Anders.
A z muzycznych hitem byly audycje Tyszkiewicza o 6.10.
Nie od rzeczy bedzie dodac, ze byl taki czas, ze za sluchanie RWE
szlo sie do pierdla.
Polecam wspomnienia Jezioranskiego.

Uczyc sie skutecznie od samego poczatku

Bardzo dziekuje za odpowiedzi na moje pytanie. Zamowie podane pozycje i postaram
sie postepowac zgodnie ze wskazowkami.

Mam w takim razie jeszcze tylko pytanie o pamiec sluchowa, ktora jest u nas dosc
duzym problemem. Corka byla badana u pediatry i logopedy, ale tak na dobra
sprawe nikt nie jest w stanie nic powiedziec na ten temat, oprocz tego, ze
troche odstaje od rowiesnikow pod tym wzgledem. Na przyklad nie potrafi
powiedziec ani jednego wierszyka, zaspiewac ani jednej piosenki. Nie potrafi tez
policzyc do 10, po polsku "polyka" 6, a po niemiecku 5, pomimo, ze potrafi
odrozniac pojecia jak mniej, wiecej, zaczyna pojmowac dodawanie i odejmowanie
(na konkretnych przykladach oczywiscie).

Czy moglaby Pani podpowiedziec jak z nia cwiczyc? Czy podana wyzej literatura
obejmuje rowniez te sfere??

największy hit niemieckojęzyczny w Polsce

Nie znam utworu wymienionego prez ciebie. Z niemiecka piosenka moze
byc ciezko.
Kojarzy mi sie Tic Tac Toe- Scheisse,
Die toten hosen- 10 kleine jeagermeister
i moze nawet krociutko stefan raab- hier komms die maus.;P a
albo wiem... Schnapi!

A tak na marginesie b. lubie niemiecki hh/rap typu Die fantastischen
4, fettes brot id. tylko chyba nie bardzo znane. tak mysle.choc
znanen napewno.

Debile wybierają nasze zespoły na Eurowizję

Kiedyś konkurs piosenki miał poziom. Ale wtedy głos miało jury w
każdym kraju. Skandynawia, Bałkany i ZSRR nie głosowały na swoich
sąsiadów, niemieckiemu jury niekoniecznie podobały się tureckie
tańce brzucha. Od kilku lat głos dostała gawiedź i mamy to co
napisałem wyżej. W tym roku zmieniono troszkę zasady i dopuszczono
do 50% głosów ludzi, którzy troszkę więcej wiedzą o muzyce niż
przeciętny posiadacz telefonu. Z przerażeniem stwierdziłem, że nasze
10 punktów zostało przyznane pani w czerwonym wdzianku, które można
oglądać przy drogach jak zbierają jagody. Mamy coraz więcej
imigrantów właśnie z tego kraju i jak nie zmienią się zasady
głosowania w przyszłym roku, to nasze 12 punktów zawsze będą
przyznawane koleżance Rusłany po fachu.
Niech tak jak dawniej o wygranych decydują profesjonaliści, a
ludziska niech głosują na ulubioną piosenkę (czytaj: kraj) jako tzw.
wygrana publiczności.

Czy jest tu ktoś kto NIE zna angielskiego...

No niestety tak to nie ma, choć pocieszę Cię, że w pewnym momencie czyta się
swobodnie. Ja się uczę literatury angielskiej ( matura międzynarodowa) i WCIĄŻ
są słowa, które czytam źle, bo są trudne, mają nietypową wymowę czy coś takiego.

A gdybyś się uczyła hebrajskiego... tam to jest rebus, brak wokalizacji (
samogłosek).

Moim zdaniem trzeba ćwiczyć. Słuchać języka ( kasety, piosenki) nawet, jak robi
się coś innego. I mówić sobie na głos 10 razy jakieś słowo. Zresztą są słowniki
multimedialne z wymową.

Polecam nauczenie się jak czytać znaki w słowniku - wtedy będziesz mogła
sprawdzić wymowę.

Niemiecki ma chyba baaardzo logiczną strukturę.

Ja miałam zawsze prywatne lekcje i polecam czytanie i duuuużo mówienia.I brak
oporów. Uśmiech zawsze dobrze działa.

Moja mama zna angielski na poziomie intermediate i sama do niego doszła i tego
nie widzi. Jakiś debil kiedyś jej wmówił, że nie ma talentu do języków, podczas
gdy sama łapie wszystko dobrze. Tylko zamiast pomyśleć woli "powiedz mi" albo
"sprawdź mi list". A ja jestem twarda i pytam "jak myślisz, dlaczego to jest
złe" i tak dalej. Na szczęście ma kontakt z obcokrajowcami i brak oporów i idzie
jej coraz lepiej. Nie można się bać.

Co sia 8 januara kedajś wydarzuło

1546 - Zmarł Marcin Luter, niemiecki teolog i reformator religijny, twórca luteranizmu. W 1517 roku ogłosił 95 tez przeciwko papieskiej doktrynie o odpustach, co wywołało gorące dyskusje i skupiło wokół Lutra całą opozycję istniejącą wówczas w Kościele. Wyklęty przez papieża i skazany na banicję, przebywał w Wartburgu. Swe poglądy teologiczne opublikował w tzw. dużym katechizmie (ur. 10.11.1483).

1564 - Zmarł Michał Anioł (właśc. Michelangelo Buonarotti), włoski rzeźbiarz, malarz, architekt i poeta, jeden z najznakomitszych artystów renesansu, autor m.in. fresków w Kaplicy Sykstyńskiej. Spośród jego rzeźb najbardziej znane są „Pietà” i „Dawid”, a z dzieł architektonicznych – projekt kopuły bazyliki świętego Piotra (ur. 6.03.1475).

1759 - W Rzecku koło Biskupca urodził się Andrzej Pantion, ksiądz katolicki, misjonarz.

1884 - W Lesznie koło Olsztyna urodził się Józef Olk, działacz warmiński, gawędziarz i rzeźbiarz ludowy.

1938 - Urodziła się Halina Kunicka, piosenkarka i absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim, artystka szczególnie popularna w latach 60. i 70. XX w., do dziś wydała 10 płyt ze swoimi piosenkami.

1948 - Zarząd miasta Ełk zarządził, że od 1 marca 1948 jarmarki będą się odbywać w pierwszy wtorek miesiąca, a jarmark roczny – w pierwszy wtorek października.

2005 - Odkryto największą znaną liczbę pierwszą, tj. 225964951 − 1, czyli 7 816 230 cyfr w zapisie dziesiętnym. Liczby pierwsze, to liczby naturalne większe od 1, które mają tylko dwa dzielniki naturalne – jedynkę i samą siebie.

Nicolas Sarkozy - twardy glina z ludzką twarzą

Woreczki na drogie ciałka
Droga Pani Emilko:
Czyżby była Pani na etacie wrony: "kra, kra, będzie źle."? A może na etacie
tych burych kocurów z piosenki Jana Kaczmarka, które "z udawaną łzą w oku
zaczęly jełczeć 'to się źle skończy" i apelować o spokój."?

Jak się zaczęła wojna w Iraku, pisała Pani (z USA!!!), że o stalowy mur Gwardii
Prezydenckiej Saddama rozbiją się marnie dowodzone siły zbrojne naszego kraju i
że tysiące Amerykanów będzie wracało do domu w plastykowych woreczkach (i
Demokraci wygrają wybory!).

Jak z Irakiem Pani proroctwa nie spełniły się specjalnie, to teraz, za
przeproszeniem, opowiada Pani wierutne bzdruki o stanie ekonomii USA. Albo
Pani nic nie czyta, albo tylko ogląda na kablu FSTV Noama Chomsky'ego. Może
mieć Pani także znaną od czasów Wujaszka Lenina dziecięca chorobę lewicowości.

Fakty mówią same za siebie:
1. W drugim kwartale gospodarka USA wzrosła o 2.4% (tempo roczne)
2. Produktywność wzrosła o około 5%
3. Bezrobocie minimalnie spadło (więc nie wzrosło)
4. Dolar zaczął odrabiać do euro, co jest albo nie jest dobrą wiadomością dla
gospodarki. Jest to jednak dobra wiadomość dla mnie, bo za tydzień jadę do
Europy (nie nie do Francji ani do Niemiec - ich bojkotuję) i będę za euro
płacił $1.10 (lub mniej) a nie $1.19. Oczywiście, wolałbym płacić $0.89, jak
kiedyś.
5. Giełda osiągnęła wczoraj najwyższy poziom w tym roku. Od kwietnia zarobiłem
już 2 zdrowe Mercedesy serii S na indeksie S&P a też nieźle na akcjach Home
Depot.

Polecam intensywną kurację. Nawet NPR brzmi dobrze, choć dzisiaj w Marketplace
zachwycając się postępami gospodarki USA w porównaniu ze zniszczoną socjalizmem
Europą i leżacą Japonią krakali w Pani stylu, że teraz może jest dobrze, ale w
przyszłości będzie fatalnie. Mają rację, ponieważ cykle w gospodarce rynkowej
wykryto już bardzo dawno temu...

Wyklęty powstań Ludu Ziemi (i zlikwiduj te cykle)...

Jan K.

Gość portalu: Emily napisał(a):

> rozumiem, ze niektorzy nie znosza faktow. przypuszczam, ze obecna stytuacje
> ekonomiczna Pan rowniez uznaje za zdrowa.
> pzd

Po co sojusz polsko-hiszpański

toja3003 napisała:

> Patrzac zupelnie z boku, kto moze miec
> racje w sporze, gdzie na 25 panstw
> 23 stoja po jednej stronie a 2 po drugiej?

Jeśli 300 nalanych posłów krzyczy "Balcerowicz musi odejść", a kilkudziesięciu
go broni, to kto ma rację? Retorycznie pytam.
Przeciwko Nicei jest tylko kilka państw (Francja, Niemcy, Benelux), reszcie
jest to zupełnie obojętne (poza ww i Hiszpanią i Polską). Mogą żyć z Niceą (jak
wyraził się kanclerz Schuessel).
>
> Mozna oczywiscie krzyczec "veto" (to dobrze umiemy)
> i czekac na piaty (gospodarczy)
> rozbior Polski, patrzac jak 9 nowych
> panstw w UE odchodzi do swych dziejow,
> tylko jeden na 10 sie "nie zalapal": my.

Ale nasza pozycja gospodarcza będzie też zależeć od siły głosu w Radzie Unii.
Związek między tymi faktami jest wyraźny.
>
> Znowu mamy piekne sojusze, jak w piosence
> za morzami, za gorami, za siedmioma
> rzekami jest Hiszpania
> a tu zima, karnawal jest z nami.
>

To fakt. Na dłuższą metę nie da się w Unii współpracować z Hiszpanią i Wielką
Brytanią, gdyż mamy rozbieżne interesy. Ale jak miała Polska postąpić w
Brukslei, bez szemrania zgodzić się na niekorzystny dla nas podział głosów?
Przecież nikt się w Polsce nie cieszy z nadwerężónych stosunków z Niemcami.
> Bawmy sie wiec dalej.
> Jesli nie rozumiemy, ze to nie z Hiszpanami
> nam po drodze ale z naszymi sasiadami z Unii:
> Czechami, Niemcami, Litwinami, Slowakami.

Z Czechami i Słowakami to nam chyba już od dawna nie po drodze. Patrz
aroganckie wypowiedzi prezydenta Klausa na temat trójkąta wyszehradzkiego itp.
Poza tym to są małe państwa, mają inne interesy niż my. Co do niemiec zgadzam
się.
>
> A tak w ogole nie mam nic przeciwko Hiszpanom.
> Niech tylko zlikwiduja ta barbarzynska corride.

Zgadzam się, mogłąby być przynajmniej bezkrwawa tak jak w Portugalii.

Co myślicie o żłobku?

Przeczytalam dyskusje do polowy i juz mnie znudzila. Zawsze to obrzucanie sie
blotem. Mnie zaraz tez obrzucicie.

Brawo Skarolina!!!

Poszlam na zwolnienie w 6. miesiacu ciazy, do pracy (innej, niz przed ciaza)
wrocilam, gdy dziecko mialo 5 miesiecy i tydzien. W domu siedzialam wiec okolo
10 miesiecy. Mialam dosc! Ciagle sama, maz w pracy, w pracy, w pracy. Musialam
siedziec w domu (zima i zagrozenie ciazy), urywalam sie z nudow. Gdy na
poczatku lipca znalazlam prace, pobieglam do niej jak na skrzydlach. I nadal
tak biegam .

Od poczatku lipca dziecko ma trzecia nianie.

Najpierw miala sie nim zajmowac szwagierka; w ostatniej chwili
zrezygnowala, "bo sie nie nadaje".

Przyszla kolezanka, do ktorej mialam 1000% zaufania - pojechala do pracy do
Niemiec.

Na jej miejsce przyszla jej siostra; wytrwala do konca miesiaca i znalazla
prace w Szwajcarii.

Teraz na tapecie jest pani emerytka (moze nie wyjedzie ), mam do niej wiele
zastrzezen, ale do konca sierpnia wytrzymam.

Podjelismy z mezem decyzje, ze od wrzesnia dziecko pojdzie do zlobka. Mimo, ze
od tesciowej uslyszalam, ze w zlobku: dostaje sie krzywicy, caly czas sie lezy
i placze, cofa sie w rozwoju i nabawia sie choroby sierocej. Opowiadania mojej
siostry (mamy dwojki zlobkowiczow) o tym, ze jak sie dzieci ucza chodzic, to je
opiekunki prowadza za dwie rece, ze ucza piosenek, ze nosza, kolysza itp.
trafiaja w proznie. Widze po tym, ze jak ktos ma inne zdanie, niz ty, to go nie
przekonasz. Strata czasu. Ostatnio wytoczyla argument, ze jesli na 15 dzieci
jest 4 osoby do opieki plus lekarz, a zlobek pracuje na zmiany, to NA PEWNO na
1 zmiane sa dwie opiekunki. Dzwonilam dzis do zlobka; w grupie mojego syna
bedzie 7 dzieci, dwie opiekunki, dwie salowe i lekarz na kazdej zmianie.

Ale powtarzam: jak ktos sie uprzedzi i zaprze jak dziki osiol w kapuscie
(przepraszam dzikie osly w kapuscie) to nic nie da rady.

Z czystym sumieniem oddam moje wtedy siedmiomiesieczne dziecko do zlobka. Jesli
bedzie chorowac, zostanie z nim maz, ew. ta niania emerytka. Bedzie dobrze.

A wychowanie dzieci przez dziadkow... Nie chce. Uwazam, ze to moje dzieci i nie
mam prawa zrzucac ich nikomu na glowe, bo to jest odpowiedzialnosc, poza tym
oni juz swoje dzieci odchowali i czas na cieszenie sie wnukami, ale na zasadzie
przyjemnosci, a nie obowiazku.

Skarolino, pozdrawiam.
ksia78

gg4900089

PEES: Dlaczego Polacy juz tak maja, ze na forach po kilkunastu wypowiedziach
musi rozwinac sie awantura??? Ehhh...

M A R I J A N E K

Roztomili

Pisza tyn list po wczorajszych manewrach Lato z NATO z udziałym Śląskiej
Kompanii Pospolitego Ruszenia Rezerwistów Piwnych i Trzeciorzędnej Dywizji
Auslenderoberszlyjzynemigrant z Westfalii.

Dwanoście: leżymy w życie pod "Anną Marią" czekomy na dostawa piwa i strzylomy
na zmiana z jedny luftbiksy do Niymców. W "Annie Marii" leżom Niemcy i
strzylajom do nos, hica tako, że z termometrow rtęć wyparowała, i nasze kule w
lufcie sie topiom. Ich kule sie niy topiom, bo łoni majom kule z Rajchu.

Jedna: wymiyniomy plastikowe kule na kule na mole kerych sponsorym jest
peryferyjny super hiper market z mydłym i powidłym i pierymy kaj popanie. Som
pierwsze efekty – z gospody pitajom wancki .

Cwierć na trzecio: wreszcie dowiyźli piwo z Tychow. Rozyjm. Niemcy pijom na
zdrowie, my pijymy na pomp.

Poł czworty :bierymy "Anna Maria" łod zadku – bez skutku. Te niemieckie kule,
co to niby nimi nie idzie nie trefić, lotajom na chybił trafił, ale przeważnie
na chybił, bo jeszcze nikogo niy trefiyły. Jednym słowem te kule to kolejno
niemiecko propaganda.

Ćwierć na szosto: Szwager z Chebzio co mo podwójne obywatelstwo , walczy po
niemiecki stronie, bo stamtond biere pyndzyjo. Ale że mo dzisioj gyburstak, to
przysyło blacha kołocza, dzbonek bonkawy, 10 halbow czeski gorzoły i kista
coca-coli na zapitka. Prosi ło godzina rozyjmu i klyj do glazura, bo kafle z
fasady łodlatujom jak bociany do ciepłych krajow.

Poł szosty: Rozyjm. Pijymy. Niemcy śpiewajom szwagrowi "Hoch sol Sie Leben", my
śpiywomy "Sto lat" i strzylomy na wiwat. Niemcy na wiwat niy strzylajom, bo som
szporobliwe.

Łoziym: Gorzoła sie skończyła i abo przysłali nom posiłki abo widza podwójnie.
Atakujemy. Tak mnom telepie po tym czeskim spirytusie że mie kule z lewa i z
prawa mijajom. Dopadom szynku, i życza szwagrowi sto lat..

5 po łosmy: Kulturalnie, jak na Europejczyków wypado, siedzymy przy stole z
Niemcami, pijymy browar i łoglondomy na wideo relacja ze szturmu na "Anna
Maria". Śpiywomy "Jeszcze Polska". Niemcy śpiywają z nami "Jeszcze Polska". My
w rewanżu śiywomy "Deutschland, Deutschland".

Poł dziewionty: Niemcy regulujom swoje rachunki i z międzynarodowom
piosenkom "na ustach" "Góralu czy ci nie żal", udowomy sie do koszar.

Trzy ćwierci na jedynosto, dzisioj: Gowa mie boli. pić mi sie chce,a kredyt
karta pusto. Zrobcie ciyńcia w firmie, wypuście weksle, obniżcie procynty,
zresztom robcie co chcecie ino przyślijcie mi chociaż sto złoty bo moje planowe
wydatki się zwiynkszyły ,dług uros sakramyncko a przewidywane wpływy diobli
wziyli i dziura budżetowo w moji kapsie niy pozwoli mi wykorzystać urlopu do
końca.

Wasz Maryjanek

W Katowicach też będzie .

W Katowicach też będzie .
Zgodnie z obietnicą przekazuję Wam wrażenia z wystawy "Zbrodnie Wehrmachtu w
Polsce". Wystawa jest kameralna. Wyświelany jest film, który na mnie zrobił
ogromne wrażenie. Powód ? Sceny z nalotów na polskie miasta, aresztowania w
łapankach, twarze uśmiechniętych niemieckich lotników, zabici ludzie i
rozszarpane konie- to wszystko ma niesamowity podkład muzyczny. Niemiecki
chór, wykonuje marszowe piosenki w sposób niezwykle radosny i ciepły. Robi to
wrażenie !!!.
Większość zdjęć na tej wystawie, pochodzi z archiwów niemieckich.
W największe osłupienie wprawiła mnie przysięga /10 przykazań/ jaką składał
Wehrmacht. Jesli tego nigdy nie czytaliście- koniecznie poszukajcie, moze
jest gdzieś w necie.
Jest też na wystawie akcent śląski: zamieszczony jest plakat z okresu Powstań
Śląskich, który propaganda niemiecka wykorzystywała do swoich celów.
Resztę zobaczcie sami. W przyszłym roku wystawa zawita do Katowic, w
październiku /tego roku/będzie w Krakowie.
Parę słów o odwiedzających tę wystawę. Bardzo dużo zagranicznych turystów.
Wśród nich: dwóch Arabów (?). Do mnie podszedł Niemiec i niezrozumiałym dla
mnie języku /niemieckim/ zdał mi kilka pytań, z których udało mi sie wyłapać
słowo "szrajben". Pokazał na mój notes. Oglądaliśmy wystwawę już razem i
jakoś udało nam sie porozumieć. Horst (tak ma na imię), przed zdjęciami stał
jak skamieniały. Facet ma jakies 50-55 lat. Nie wiem, może nie widział nigdy
wcześniej takich zdjęć , gdzie żołnierze Wehrmachtu rozstrzeliwują ludność
cywilną ?
To tyle o ekspozycji. Powinniście to zobaczyć. Ja w każdym razie, przyjąłem
zaproszenie Horsta na browara i.... wypiłem kawę mrożoną:) Oddałem mu katalog
z wystawy, a niech sobie ma. Bardzo chciał go mieć.
Może tędy droga do pojednania ? W kazdym razie, ja już jednego pojednanego
mam.
Pozdrawiam serdecznie.
Carrramba

W Katowicach też będzie .

carrramba napisał:

> Zgodnie z obietnicą przekazuję Wam wrażenia z wystawy "Zbrodnie Wehrmachtu w
> Polsce". Wystawa jest kameralna. Wyświelany jest film, który na mnie zrobił
> ogromne wrażenie. Powód ? Sceny z nalotów na polskie miasta, aresztowania w
> łapankach, twarze uśmiechniętych niemieckich lotników, zabici ludzie i
> rozszarpane konie- to wszystko ma niesamowity podkład muzyczny. Niemiecki
> chór, wykonuje marszowe piosenki w sposób niezwykle radosny i ciepły. Robi to
> wrażenie !!!.
> Większość zdjęć na tej wystawie, pochodzi z archiwów niemieckich.
> W największe osłupienie wprawiła mnie przysięga /10 przykazań/ jaką składał
> Wehrmacht. Jesli tego nigdy nie czytaliście- koniecznie poszukajcie, moze
> jest gdzieś w necie.
> Jest też na wystawie akcent śląski: zamieszczony jest plakat z okresu Powstań
> Śląskich, który propaganda niemiecka wykorzystywała do swoich celów.
> Resztę zobaczcie sami. W przyszłym roku wystawa zawita do Katowic, w
> październiku /tego roku/będzie w Krakowie.
> Parę słów o odwiedzających tę wystawę. Bardzo dużo zagranicznych turystów.
> Wśród nich: dwóch Arabów (?). Do mnie podszedł Niemiec i niezrozumiałym dla
> mnie języku /niemieckim/ zdał mi kilka pytań, z których udało mi sie wyłapać
> słowo "szrajben". Pokazał na mój notes. Oglądaliśmy wystwawę już razem i
> jakoś udało nam sie porozumieć. Horst (tak ma na imię), przed zdjęciami stał
> jak skamieniały. Facet ma jakies 50-55 lat. Nie wiem, może nie widział nigdy
> wcześniej takich zdjęć , gdzie żołnierze Wehrmachtu rozstrzeliwują ludność
> cywilną ?
> To tyle o ekspozycji. Powinniście to zobaczyć. Ja w każdym razie, przyjąłem
> zaproszenie Horsta na browara i.... wypiłem kawę mrożoną:) Oddałem mu katalog
> z wystawy, a niech sobie ma. Bardzo chciał go mieć.
> Może tędy droga do pojednania ? W kazdym razie, ja już jednego pojednanego
> mam.
> Pozdrawiam serdecznie.
> Carrramba
>

no tak..., i niestety kolego cos` w tym jest,
pojednac` sie jest ciez`ko,
zaufac` jeszcze bardziej,

a najbardziej wquwia mnie jak ktos` niepotrafi tego zrozumiec`!!!,

majOSTaszki: 9 - 10 maja 2009r.

majOSTaszki: 9 - 10 maja 2009r.
Sobota, 9 maja - Stadion Miejski

* 15.00 - mecz juniorów TP “Ostrovia 1909″ - VFB Theissen (Niemcy)
* 18.00 mecz drużyny Oldboys “Ostrovia”- Oldboys “Lech” Poznań - POWRÓĆMY
JAK ZA DAWNYCH LAT

Sobota, 9 maja - Park Miejski

* godz. 11-16:
* Mecze piłkarskie dzikich drużyn o puchar 100-lecia KS “Ostrovia” - TP
“Ostrovia 1909″
* Mecze piłki ręcznej - mini-handball - KPR “Ostrovia”
* Korfbal dziewcząt - TS “Ostrovia”

* 17.15 - Bzik Show
* 18.00 - OTWARCIE FESTYNU PRZEZ PREZYDENTA MIASTA. Poczta balonowa
* 18.15 - Niemiecka grupa rockowa RAID z Delitzsch
* 19.10 - ŚWIAT U NASZYCH STÓP największe przeboje światowe w wyk. młodych
ostrowskich artystów
* 20.15 - ŻUKI
* 22.30 - BUDKA SUFLERA

Niedziela, 10 maja - Stadion Miejski

* 11.00 przedmecz towarzyski drużyny lekarskiej
* 14.00 mecz seniorów TP “Ostrovia 1909” - “Warta” Poznań

Niedziela, 10 maja - Park Miejski

* 16.00 - OSTROWSKA ORKIESTRA KONCERTOWA
* 16.40 - NAJLEPSZE, BO POLSKIE - przeboje polskiej piosenki
* 17.25 - Zespół taneczno - baletowy GWIAZDA
* 18.10 - PIOTR DYMAŁA
* 18.30 - ZAKOPOWER
* 20.00 - DŻEM
* 21.50 - FESTIWAL Sztucznych ogni

Imprezy towarzyszące:

* Rozstrzygnięcie konkursu “Baterie i koreczki zbieramy w woreczki”
organizowanego przez Urząd Miejski i Zakład Oczyszczania i Gospodarki Odpadami
“MZO S.A.”
* Festyn i Akcje - PCK
* Wesołe Miasteczko, gry i zabawy dla dzieci
* Stoiska handlowe

Uwaga wszyscy rasisci

"zu oft" wäre besser, aber
zu häufig tez mozna zrozumiec. Poza tym jezeli intuicja mnie nie myli,
mieszkasz w Anglojezyczni wiec kazdy inny jezyk to plus a nie pole do krytyki,
co innego w moim wypadku. Niemiecki bezbledny to mus a jak nie to od razu
przedszkole "Xu-rek-nie-umie-tra-la-la-la-la-la".

Co bylo zlego w przedszkolu? Pozwol, ze sie "zoutuje": bylam jedynym
przedszkolakiem-brylokiem. Mozesz sobie ten klimat wyobrazic (dodam jeszcze, ze
jedyne dostepne bryle w tych zamierzchlych czasach i pod szerokoscia
geograficzna przedszkola to byly tak zwane "telewizorki" w czarnych grubych
ramach a moje szkla mialy grubosc denka od butelki)? Wtedy to stalam sie silna
osobowoscia i wyrobila sie we mnie duza wrazliwosc dla uczuc wszelkich
mniejszosci badz obojetnie jak zdefiniowanych "czarnuchow".

Warkoczykow robic sobie nie bede, bo uwazam ze warkoczyki po przekroczeniu 10
roku zycia sa rzecza infantylna nie pasujaca do niesamowicie wrecz dojrzalej
osobowosci Xurka. To z rudzielcem tez gdzies juz slyszalam, poza tym jak sobie
przypomne to przedszkole i wyobraze, ze jestem tam ryzym piegowatym brylokiem
to kolana sie jeszcze teraz pode mna uginaja.

>A hipis oczywiscie robi
> tak: "peace, sister" i wogole wszystkie inne "Imagine there's no heaven,
> It's easy if you try,No hell below us,Above us only sky,Imagine all the people
> living for today..." Jestes wiec Hipis a to czy z powodow zawodowych,
> rodzinnych czy calkiem innych to juz nie na temat.

Juz raz pisalam, ze nikogo oprocz siostry rodzonej nie nazwe nigdy sister, poza
tym piosenka ma piekna melodie a tak szczerze, jak sobie taki swiat wyobrazisz,
to nie chcialbys, zeby byl prawdziwy?

Poniewaz dalej nie uwazam sie za hipisa (nie lubie narkotykow, ciuchow jak wory
po kartoflach, tlustych wlosow i calodziennego nierobstwa a z tym mi sie hipis
kojarzy), nie jestem w stanie ustosunkowac sie do powodow.

A jak sie tak dobrze nad tym zastanowie, to nazwanie mnie hipisem bylo nawet
mniej niewlasciwe, niz nazwanie mnie "zwykly". Co jak co, ale zwykly Xurek nie
jest. NAPEWNO

Xurek Niezwykly

McDonal's PL

Mogę powiedzieć, że raczej lubię reklamy Mc Donald's i w ogólę tę markę, ale
niestety są też spoty niesamowicie denerwujace. Najgorsze gnioty to "cheese"
jak reklamowali jakiś ser i tak co chwilę to mówili i szczerzyli zęby. Albo z
siotrami Williams "lubię to co robię, lubię to co jem" - prymitywnie im
animowano twarze i w dodatku mówiły po polsku. Nieciekawa jest też reklama z
grubym chłopaczkiem, która leci teraz w TV - naśmiewa się z kierowcy, który
stoi za nim w korku. Tę reklamę widziałem już na stacjach niemieckich jakieś 10
lat temu. Jest tez wiele reklam z koszmarnym dubbingiem - jak były reklamowane
sałatki i baby z pracy zwalały na jakiegoś ciamajdę, że zjadł, a zjadły one.
Albo olimpijskie kółeczka cebulowe czy motyw z promocyjnymi słomkami. Też
denne. Teraz też już są znowu reklamy z polskimi aktorami (chłopak kupuje
dziewczynie ze strefy dobrych cen), ale to też takie średnie.

A jakie lubię? Podobała mi się zeszłoroczna reklama na Dzień Matki. Mozliwe, że
w tym roku również ją będą emitować. Także fajna jest reklama o uśmiechu, jak
wszystko leci w przyspieszonym tempie od wschodu słońca i otwarcia restauracji
do zmroku i jej zamknięcia. I bardzo też lubiłem jedną z pierwszych polskich
reklam, była tam piosenka. W reklamie były wesołe dzieci jedzące frytki, chyba
byli to sami chłopcy, którzy grali jakiś mecz i po grze poszli do restauracji.
Hostessa powiedziała "Witamy w Mc Donald's", a refren piosenki
brzmiał "Spotkasz mnie, jeśli tylko zechcesz, spotkasz mnie (coś tam coś tam)
pysznie spędzony czas, w Mc Donald's spotkajmy się". Piosenka była super i
ostatnia fraza "w Mc Donald's spotkajmy się" przez kilka następnych lat była
obowiązującym sloganem emitowanym na zakończenie każdej innej reklamy (tak jak
teraz "I'm loving it") - był to albo ów fragment piosenki, albo tylko
zaintonowanie go muzycznie.

Co do hasła "I'm loving it" to trochę dziwię się dlaczego ono nie jest po
polsku np. "Uwielbiam go!". Na kubkach napojów, jakichś torebeczkach jest
właśnie napisane to zdanie w wielu (co najmniej kilkunastu) językach, więc
domyślam się, że w tych krajach obowiązuje ich narodowa wersja.

Troszkę się rozpisałem

Royal Vikingen Resort

Co do hotelu, niby 5 gwiazdek, ale trzeba jednak patrzeć z przymrużeniem na tą
piątkę:)
Oczywiście hotel zadbany pokoje czyściutkie codziennie nowe ręczniki w
łazienkach, pościelone łóżko wysprzątany pokój, nowa woda w lodówce. Klima
działała bez zarzutów, natomiast u mnie w łazience była uszkodzona suszarka
(odpadał plastik). Odczuwalny prze innych problem z pokojem od strony ulicy prze
zemnie nie był taki duży a jestem osobą, której do zaśnięcia trzeba spokoju.
Lekkie odgłosy z ulicy słychać, ale nie są straszne i w czasie snu na pewno nie
obudzą, ale to wszystko zależy od osoby. Od osób, które miały pokój od strony
basenu też nie słyszałem narzekań. Sprawa z załatwieniem pokoju od strony morza
wygląda tak: w recepcji trzeba zadać pytanie ile kosztuje pokój od strony
morza:) (trzeba się przygotować na ok od 10 do 20 euro poniżej tego można
zapomnieć:) niestety dowiedziałem się tego dopiero w 3 dniu i nie było sensu
zamieniać pokoju. Basen w hotelu pierwsza klasa dostęp do plaży zaraz za hotelem
prywatna plaża z leżakami dno kamieniste plaża żwirowa.
Jedzenie od rana chyba od 8 do 21 bez przerwy, niby się powtarzało, ale ogólnie
dobre i smaczne. Proszę tylko uważać na ryby, żeby były dobrze usmażone, bo z
tym mają największy problem:) cały czas są owoce i słodkości, cukru nie
oszczędzają, ciasta i desery są bardzo słodkie. Brakowało mi tylko lodów w
allinclusive. Napoje alkoholowe: wódka z cola, fantą, spritem, tonikiem, raki,
wino (średniej jakości:) niezłe piwo efesen, whiskey, rum. W różnych porach są
do dyspozycji nawet 4 bary na raz:) Obsługa troszkę mało kumata. Są bardzo na
Niemców nastawieni, ale wszystko jest znośne ich rozbrajający uśmiech jak czegoś
nie wiedzą albo nie rozumieją jest zabójczy, łatwiej jest się posługiwać
niemieckim niż angielskim. W restauracji wszyscy "kelnerzy" potrafią dzień dobry
i jak się masz. Animatorzy byli ok czasem puszczali nawet polskie nutki typu
jesteś szalona:), chociaż ogólnie dużo niemieckich piosenek. Starali się
zapewniać rozrywkę i raz im to lepiej wychodziło raz gorzej, ale całościowo
bardzo pozytywnie.
Proszę uważać na masażystę Bułgara oferuje Polką tani masaż wieczorami ale nie
radzę korzystać z jego usług .Chce sobie poodtykać wszystkiego u kobiet i jest
potem bardzo nie przyjemny jak się zwraca uwagę.
Reasumując hotel godny polecenia w 100%:)

Przedsiębiorcy boją się konsekwencji fiaska szc...

przesadzasz kolego z tym optymizmem
to nie jest tak prosto,
ze "jak maja zainwestowac to zainwestuja
a jak nie to nie".

A slyszales cos o gwarancjach rzadowych dla firm?

Dlaczego np. w Chinach ciezkie miliardy kasuja
firmy niemieckie? Bo, maja te gwarancje
i podejmuja ryzyko inwestycji w
niepewnym kraju.

Owszem, w Rosji sa inwestycje, sa tez w Nigerii.
Tylko ile ich tam jest w porownaniu
do stabilniejszych krajow - duzo mniej.

A my nawmy sie dalej zgodnie z zasada 3 x W:
wiecowac, wiwatowac i wetowac - to pokazalismy
Europie.

Oczywiscie mozna powiedziec,
ze to my mamy racje a nie oni
ale czy taka jest prawda?

Polska potrzebuje Europy
a Europa potrzebuje Polski
tzn. Polska potrzebuje bardziej
Europy niz Europa Polski.

Dowod:
a) UE istnieje juz dziesieciolecia bez Polski
i moze dalej bez Polski istniec
b) Jaka jest sytuacja w Polsce kazdy widzi,
unijna pomoc bardzo by sie nam przydala

W zwiazku z tym trzeba (niestety) godzic
sie na warunki silniejszego czyli unijne.

Oczywiscie mozna tez ignorowac zdania
(sluszne czy niesluszne) otoczenia
i zostac teoretycznie "silnym, zwartym, gotowym,
nie oddajac ani guzika" a w praktyce
lezec na obu lopatkach po dwoch tygodniach
(ale za to z honorem, ha, ha).

A niezaleznie od tego, patrzac
zupelnie z boku, kto moze miec
racje w sporze, gdzie na 25 panstw
23 stoja po jednej stronie a 2 po drugiej?

Mozna oczywiscie krzyczec "veto" (to dobrze umiemy)
i czekac na piaty (gospodarczy)
rozbior Polski, patrzac jak 9 nowych
panstw w UE odchodzi do swych dziejow,
tylko jeden na 10 sie "nie zalapal": my.

Znowu mamy piekne sojusze, jak w piosence
za morzami, za gorami, za siedmioma
rzekami jest Hiszpania
a tu zima, karnawal jest z nami.

Bawmy sie wiec dalej.
Jesli nie rozumiemy, ze to nie z Hiszpanami
nam po drodze ale z naszymi sasiadami z Unii:
Czechami, Niemcami, Litwinami, Slowakami.

Festiwal Krajowej Piosenki Polskiej w Brzegu

Festiwal Krajowej Piosenki Polskiej w Brzegu
Festiwal Krajowej Piosenki Polskiej

www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071129/POWIAT05/71129016

FKPP tylko do Brzegu bo prowincjonalne Opole nie potrafi zbudować
nowego ani wyremontować za 90 mln zł.
W Brzegu może powstać nowoczesny amfiteatr za 10 mln zł.
Zadaszona scena, plastikowe krzesełka, komfortowe garderoby i
kawiarnia dla gwiazd. To wszystko na razie jest tylko na projektach.

Jeśli znajdą się pieniądze, to będzie jeden z najpiękniejszych
amfiteatrów w Polsce.

Nowy opolski amfiteatr w 2010 roku
W brzeskim amfiteatrze wybudowanym przez niemieckich gospodarzy
miasta tańczyło już Mazowsze, śpiewał Śląsk, a tysiące brzeżan
podskakiwało w rytmie "Mniej niż zero” Lady Pank.

Co roku z okazji dni Brzegu koncertują tu polskie gwiazdy, ale
warunki, które mogą im zaproponować gospodarze obiektu są bardzo
skromne.

- Musimy rozkładać dla nich namiot wojskowy - przypomina Adam
Bubiłek, dyrektor Brzeskiego Centrum Kultury. - Młodym rockmanom to
nie przeszkadza, ale już np. Małgorzata Ostrowska nie chciała się
tam przebierać. W końcu nie miała wyjścia, ale dla nas, mówiąc
językiem młodzieżowym, to obciach.

- Występowałem tu jeszcze w latach osiemdziesiatych z młodzieżowym
zespołem z okazji 1 Maja - przypomina Rafał Ochociński, brzeski
muzyk. - Pamiętam, że wtedy można było jeszcze wchodzić do budynku
na zapleczu, były garderoby, sala ćwiczeń, pokój dla akustyka. To
już była ruina, ale przynajmniej było gdzie się przebrać.
Dyrektor Bubiłek chce przywrócić świetność obiektu: na zlecenie BCK
firma projektowa przygotowała plan modernizacji amfiteatru.

- 3600 krzesełek na widowni, stałe stoiska gastronomiczne na
koronie, dach nad sceną i zbudowany od nowa budynek zaplecza -
wymienia szef od miejskiej kultury. - W projekcie budżetu miasta
jest już zarezerwowane 100 tys. zł na projekt budowlany. A potem
zostaną nam starania o pieniądze z Unii.
Modernizacja może kosztować około 10 mln złotych.

- Ale potem obiekt będziemy mogli wykorzystywać cały rok, a nie
tylko na Dni Brzegu - podkreśla Adam Bubiłek.

Jarosław Staśkiewicz

Geneza powstania Forum Gleiwitz-Glywice

Geneza powstania Forum Gleiwitz-Glywice
i okolice

Napisza w skrocie.

Nasze problymy ze skarzypytami znocie, jak cos napisano abo zacytowano po
niemiecku, - zaroz wontek wyleciou, to Slonzaka przyzwyczajonego do
tolerancji denerwowauo.
Po tym nasadzono nom siyuom dwoch moderatorow, kerych my nie chcieli.
Jou to jeszcze mauo wiela akceptowou, ale Suoneczko1 – coch kedys
nieslusznie Mutrom Teresom nazwou, - uono se wsciekuo i zrobiouo larmo.
Do tego doszuo, ze zaczyli nos banowac, najpiyrw Hanysa i Suoneczka, -
wycinac nasze wontki, wpisy i wiersze Suoneczka tysz wyciento, tego nigdy nie
zrozumiam, abo Admion miou wypito!
Laband i Hanys se pozegnali z takom piosenkom, ze wszyscy Slonzoki puakali,
jak ta piosenka suyszeli.
Wtedy jou se wkurzou i tysz uech zaczou wontki zakuodac na tymat tego Forum
Gliwice, no i mnie tysz zabanowali, uodbanowali a le po nastympnym wpisie
juzas zabanowali.
Jak mnie znocie, jou se nie dom 3 roz zabanowac, i uech se tysz pozegnou z FG.
Spichli my se, Suoneczko, Hanys i jou, dostali my od Hanysa proxy numery i
dali my pisali, ale tak nie moguo isc dali!

Suoneczko i Dede napisali do mie, - “ Ballest co tera ?”

Jou uodpisou, ze zauozymy pryvatne forum , ale jou je nie chcam zakuodac,
Suoneczko se na to zgodziouo!
W poniedziauek rano, godom ale z z Hanysem uo tym forum:
Tu cytat:
“Hanys (10-10-2005 11:05)
ta idea je dobro z tym prywatnym glywickim forum
ballest (10-10-2005 11:06)
Jasne, ze zrobimy na GW prywatne Gliwickie Forum
ballest (10-10-2005 11:07)
Mysla, na cos takiego jak

Glywice,Gleiwitz i uokolice
hanys (10-10-2005 11:08)
pogodoomy potym musza tera cos zauatwic
ballest (10-10-2005 11:08)
dobrze, pyrsk

Wiyncy uech Hanysowi nie pedziou na GG!

Na wieczor mom juz wiadomosc uod Suoneczka, ze Hanys ji napisou, ze bydzie
Forum Gleiwtz, a za godzina dostanam linki do niego!
Richtig za godzina przychodzi link do tego Forum uot Hanysa i uot tego czasu
som my na swoim!

Czymu takou nazwa?

Nazwa Gleiwitz- to bouo marzenie Ramona
Nazwa Glywice – uot Labanda, stond te nazwy ?

5 tygodni w Meksyku

Bar w ktorym bylismy to El Pirate.
Ale w sumie to koles "kierownik" baru probowal nas orznac na Margericie i
pomimo tego ze w karcie byla po 35 peso ni stad ni zowad probowal nas
sczerdzowac po 40 peso. Na pytanie dlaczego odpowiedzial ze uzyl lepszej
tequili do zrobienia Margarity (a wlasciwie ich szeregu ;-)) bo chcial dla nas
lepiej... Po naszym zdecydowanym sprzeciwie zwrocil kesz ale lekki niesmak
pozostal... (5 peso to przeciez nie majatek ale to nie fajnie jak cie orzynaja
z usmiechem na twarzy). Zapewne nie pamietal ze poprzedniego dnia wypilismy
rowniez kilka drinkow po 35.

Dla pragnacych taniej i symatycznej knajpy - polecamy Taraya (na Calle 2 juz
wlasciwie na plazy po lewej stronie). Wiekszosc dan po ok. 50 peso a rowniez
maja pyszne i niedrogie lobsterki. Najwiekszym atutem jest jednak to ze sie
siedzi na plazy posrod palm (troche maja przerzedzone liscie po Wilmie) 10
metrow od morza. Obsluga sie nie narzuca i jest to chyba jedyne miejsce w Playa
gdzie kieliszek wina zaczyna sie od 10 peso.

Plaza w Playa del Carmen jest OK. Duzo piasku i puste bary plazowe. Na 5 alei
zaczynaja sie otwierac ostatnie nieczynne z powodu huraganu bary chociaz
wieczorami jest jeszcze pustawo. Zaczyna przyjezdzac coraz wiecej turystow. My
mieszkamy w hoteliku El Casa Tucan (calkiem blisko Avenue 5 na calle 4)- 250
peso za pokoj ale teraz moze byc juz troszke drozej bo hotel sie zapelnil.

Dzisiaj bylismy w Puerto Aventura. Godne polecenia miejsce aby wyskoczyc na
kilka godzin. Jest to niedaleko Akumal gdzie amerykanie buduja apartamentowce
dla swoich rodakow. W porownaniu do lokalnych knajpek jest to miejsce dosyc
drogie jesli chodzi o picie i jedzenie (piwo 35 peso, salatka ok. 70 peso). Ale
ma jedna podstawowa atrakcje - delfinarium. Do Puerta Aventura mozna przyjsc
sobie za darmo i gapic sie do woli na delfiny, krowy morskie i foki. Z bliskiej
odleglosci doslownie kilku metrow mozna ogladac tez jak treserzy trenuja
delfiny... Jesli ktos chce moze za ok. 100 - 120 USD miec bezposredni kontakt z
delfinami w basenie i wziac udzial w ok. 45 min "prywatnym" pokazie plywania z
delfinami (jak sie ma szczescie to w 1-2 osobowej grupie a jak nie to w 6
osobowej).

Ha, a jak dzisiaj bylismy w Deseo (to taki klub gdzie mozna sobie lezec na
gigantycznych lozkach) to znajomy Niemiec stwierdzil: tu puszczaja dziwna
muzyke - hinduska, francuska, niemiecka, hiszpanska, wloska - na pewno maja tez
polska... Pogadal z DJ-em - za chwile z glosnikow poplynela piosenka Kayah...
:-)))))

Pozdrowienia

Z.

PS. Z ostatniej chwili: wlasnie zepsula sie pogoda i leje.

Styczeń 2003 :) cz.2

Sowko, nie zawsze tak pieknie u nas )))) chodzi mi i o pogode i o pizamke i o
moja corcie. Dzisiaj np. zaraz po wyjezdzie z domu puscila pawika (po jogurcie,
wiec wiadomo, jak to "pachnie"), cala sie wybrudzila, fotelik do prania -
dobrze ze mialam spodnie na zmiane, a ze bylo cieplo to w samym body chodzila.
Potem zrobila sie bardzo marudna, koniecznie chciala ten fotelik myc, jak
przynieslismy go do domu, jesc nie chciala, ale w koncu padla i to szybko, jak
na Jej mozliwosci Tak w ogole, to Paula chodzi spac ok 23 ((( i przewaznie
walcze z Nia ok godziny, czyli zaczynamy 22, ja prawie zasypiam, a moja corka
uklada kroliki, lalki, misie, sprawdza, czy sa przykryte, czyta ksiazki i
oczywiscie zawsze chce sisiu, wiec znowu nocnik w uzyciu....uffff.......ale za
to rano spimy do 8.30-9.30.
A jeszcze wracajac do pracy, to nienawidzilam chodzic na 8, przewaznie spalam
na lekcjach, a jak mialam np dwa okienka pod rzad to pedzilam do domu i spalam
chociaz pol godzinki a potem juz funkcjonowalam. Dobrze, ze przewaznie mialam
zajecia od 9-10, a dzieci byly wyrozumiale ))
Teraz mysle, zeby dac ogloszenie i udzielac lekcji z niemca, bo angielski
poszedl niestety w zapomnienie, a i tak moglam uczyc na poziomie podstawowym
czyli przedszkolaki )))
A co do jezyka - poki co Paula jest w tej dobrej sytuacji, ze automatycznie
uczy sie dwoch na raz. Polecam jednak takie zajeci, na ktore jutro sie
umawiacie - w formie zabawy dziecko przynajmniej oslucha sie z jezykiem. Paula
przy sniadaniu przewaznie oglada niemiecki programy edukacyjne (Barney i
inne),ale nie zauwazylam zeby powtarzala. Z innych niz polski i wloski umie
tyko NO po angielsku ale czasem spiewam z nia angielskie piosenki - moze cos
z tego wyjdzie )))Dzieci w tym wieku wszystko powtarzaja, szczegolnie po
rowiesnikach (widze to po Natalii i Pauli).

Alez sie rozpisalam ....jakas wena tworcza mnie ogarnia ))) nawet mieszkanko
wypucowane, a jutro powtorka z rozrywki, bo mamy gosci - juz wyciagnelam moje
sliczne ksiazki kucharskie, nieco przykurzone, zeby cos pysznego przygotowac.
Moze macie jakies pomysly na cos dobrego, ciekawego, czego nie przygotowuje sie
za dlugo????

pozdrawiamy
Ania i Paula

Kilka slow o swiecie TuB"Shwat

Program był bardzo starannie przygotowany przez organizatorów.Były wykłady o
pochodzeniu Święta i zwyczajach,prowadzone przez Rabina Zeliga Avrasina,występy
dzieci ze Szkoły Lauder-Morasha,opowieści o synagodze połączone ze
zwiedzaniem,przy okazji można było zrobić sobie zdjęcie retro w strojach
wypożyczonych z Teatru Żydowskiego.W salach Bejtu odbywały się też warsztaty
plastyczne,gdzie zainteresowani przygotowywali ozdoby na stół sederowy,a na
warsztatach muzycznych uczono pieśni w j,hebrajskim,jidisz i aszkenazyjskim.Co
ciekawe,przybyła grupa młodzieży z Niemiec i wszyscy się doskonale bawili a
śpiewy słychać było daleko poza terenem synagogi.Warsztaty muz.prowadziła
p.Teresa Wrońska z Fundacji Shalom,opiekunka muzyczna Teatru Żyd.w W-wie.,a
plastyczne p.Monika Krajewska,znana ze swoich przepięknych tradycyjnych
wycinanek żydowskich/w papierze/.Były też warsztaty literackie prowadzone przez
p.Andrzeja Korybut-Daszkiewicza.Świetny wykład pt."Judaizm i ekologia" zrobiła
p.Miriam Gonczarska.O godz.10.00 rozpoczął się seder TuBishwat.W synagodze
rozstawione zostały stoły,zastawione owocami -
figi,daktyle,granaty,winogrona,mandarynki,oliwki/pycha!/,orzechy,ziarna.Przyszło
bardzo dużo ludzi ciekawych,w jaki sposób odbywają się takie święta.Po
ceremonii owoców i wina,podano kilka rodzajów sałatek i soki.Wszystko
oczywiście koszerne.Dzieci z chederowej szkółki uświetniły ucztę krótkim
występem,przedstawiając scenkę sadzenia drzewa .Był "starzec" który sadził
drzewo tzw,chlebka św-jańskiego/nie pamiętam w tej chwili prawidłowej
nazwy/,podchodzi młodzieniec i pyta,:starcze,co robisz?Odpowiada że sadzi
drzewo /.../,ale młodzieniec jest żdziwiony,ponieważ to drzewo zaowocuje
dopiero za 70 lat,więc stary człowiek nie zobaczy nawet tych owoców.Tak,ale
jego wnuki będą mogły je spożywać i z pewnością również zasadzą takie drzewko
dla potomnych.Piękne przesłanie,prawda?
Początkowo przybyli na seder goście nie wiedzieli za bardzo jak się zachować,bo
to przecież synagoga,taka świętość...ale tu właśnie o to chodzi,aby radować się
właśnie w takim miejscu.Było po prostu wspaniale!
Czy ktoś gra na jakimś instrumencie?Mogę przesłać nuty piosenek,są bardzo
wesołe,piękne słowa i melodie,łatwo wpadają w ucho.

Wróciłam dziś z Hammametu;) Pytajcie

Sklepów jest bardzo duzo na ulicach na przeciwko hotelu. Tuż przed nim jest
sklep spozywczy Fixed Prce gdzie sie nie targuje, ceny sa stale i wcale nie
wysokie, obok jest tez punk kodaka i naprawde wiele sklepow z pamiatkami.
Strgany rowniez sa bardzo blisko, bez problemow znajdziecie. Piniadze mozna
wymieniac whotelu na recepcji. I jest to najlepszy sposob bo dostaje sie kwitek
ktory pozniej w razie czego jest potrzebny do powtornej wymany na polskie
pieniadze, chociaz malo kto z tego kozysta bo lepiej wymieniac na bierzaco. Nie
ma problemu kursem walut bo w calej tunezji jest on taki sam odgornie
ustanowiony. Dogadacie sie bez problemu po angielski. Tam praktycznie wszyscy
pracownicy hotelu, lacznie z tymi na plazy znaja minimum 4 jezyki. Arabski,
francuski, angelski, niemiecki czesto do teg dochodzi rownez hiszpanski, wloski
i rosyjsk. Ale trudno sie dziwic, oni w koncu zyja z turystow, wiec musza znac
jezyki:) Bylam bez dzieci, animacje sa swietne. Jak ja bylam to codziennie
odbywaly sie wieczorem w klubie rozne wystepu a przed tym zawsze o 21:00 Mini
disco dla dzieci, animatrzy tanczyli wtedy z nimi uklady, a pozneij zawsze jakis
pokaz. Codzien cos innego taniec brzucha, zaklinacz wezy, konkursy rozne od
bingo, do miss, mistera, sprawdzania idealnych par. Kupa smiechu, a po wystepie
zawszenormalna imprezka. Kiedy ty bedziesz to to wszystko bedzie sie juz zapewne
odbywalo bok klubu na scenie na wolnym powietrzu. Własnie
tu-youtube.com/watch?v=QcUDUfwI6ww uklady od wielu lat sa takie same:)
Malo tego. Cała tunezja ma takie same do kilku piosenek :D Ale naprawde
atmosfera jest niesamowita;) Jest super;) A normalnie w dzien to o 10:00
zaczyna sie gimnastyka na plazy z anmatorem Ramzim ;) O tej godzinie to on jest
nie przytomny, ale pozniej jak konczy sie gimnastyka na plazy a zaczyna Aqa gym-
gimnastyka w wodzie-super sprawa, duzo smiechu, to powoli sie budzi;) W tym
samym czasie drugi animator ALDO gra w siatkowke plazowa, pozniej lotki na
basenie , pozneij krotka przerwa i od 14:00 ping-pong, metaole kulki (nie
pamietam nazwy) Mini golf (jest male boisko golfowe) pozniej o 16:00 albo
sitkowka na plazy, wazne mecze codziennie hehe;P albo pilka reczna w basenie no
i pozneij przerwa na kolace i z animatorami mozna sie zobaczyc w clubie ok 21;)
Nie sposob sie nudzic;]

Wróciłam dziś z Hammametu;) Pytajcie

1 dinar to ok 2zł. My wydalismy na 2 tygodnie lacznie z paroma wycieczkami i
codziennymi mprezami ok. 2,5tys pl zl na 3 sooby.

Sklepów jest bardzo duzo na ulicach na przeciwko hotelu. Tuż przed nim jest
sklep spozywczy Fixed Prce gdzie sie nie targuje, ceny sa stale i wcale nie
wysokie, obok jest tez punk kodaka i naprawde wiele sklepow z pamiatkami.
Strgany rowniez sa bardzo blisko, bez problemow znajdziecie. Piniadze mozna
wymieniac whotelu na recepcji. I jest to najlepszy sposob bo dostaje sie kwitek
ktory pozniej w razie czego jest potrzebny do powtornej wymany na polskie
pieniadze, chociaz malo kto z tego kozysta bo lepiej wymieniac na bierzaco. Nie
ma problemu kursem walut bo w calej tunezji jest on taki sam odgornie
ustanowiony. Dogadacie sie bez problemu po angielski. Tam praktycznie wszyscy
pracownicy hotelu, lacznie z tymi na plazy znaja minimum 4 jezyki. Arabski,
francuski, angelski, niemiecki czesto do teg dochodzi rownez hiszpanski, wloski
i rosyjsk. Ale trudno sie dziwic, oni w koncu zyja z turystow, wiec musza znac
jezyki:) Bylam bez dzieci, animacje sa swietne. Jak ja bylam to codziennie
odbywaly sie wieczorem w klubie rozne wystepu a przed tym zawsze o 21:00 Mini
disco dla dzieci, animatrzy tanczyli wtedy z nimi uklady, a pozneij zawsze jakis
pokaz. Codzien cos innego taniec brzucha, zaklinacz wezy, konkursy rozne od
bingo, do miss, mistera, sprawdzania idealnych par. Kupa smiechu, a po wystepie
zawszenormalna imprezka. Kiedy ty bedziesz to to wszystko bedzie sie juz zapewne
odbywalo bok klubu na scenie na wolnym powietrzu. Własnie
tu-youtube.com/watch?v=QcUDUfwI6ww uklady od wielu lat sa takie same:)
Malo tego. Cała tunezja ma takie same do kilku piosenek :D Ale naprawde
atmosfera jest niesamowita;) Jest super;) A normalnie w dzien to o 10:00
zaczyna sie gimnastyka na plazy z anmatorem Ramzim ;) O tej godzinie to on jest
nie przytomny, ale pozniej jak konczy sie gimnastyka na plazy a zaczyna Aqa gym-
gimnastyka w wodzie-super sprawa, duzo smiechu, to powoli sie budzi;) W tym
samym czasie drugi animator ALDO gra w siatkowke plazowa, pozniej lotki na
basenie , pozneij krotka przerwa i od 14:00 ping-pong, metaole kulki (nie
pamietam nazwy) Mini golf (jest male boisko golfowe) pozniej o 16:00 albo
sitkowka na plazy, wazne mecze codziennie hehe;P albo pilka reczna w basenie no
i pozneij przerwa na kolace i z animatorami mozna sie zobaczyc w clubie ok 21;)
Nie sposob sie nudzic;]

Caribbean World Soma Bay

animacje sa po kolacji dla dzieci od 19.30 w amfiteatrze. Co prawda
po niemiecku ,ang i rosyjsku ,ale dzieci swietnie sie bawia:)Mozna
kupic u Natali animatorki plytke z piosenkami po targowaniu
sprzedala mi za 10 $.

Kochamy oszustow i kombinatorow.

Kochamy oszustow i kombinatorow.
Jacek Karnowski ktoremu prokuratura stawia kilkanascie zarzutow
pozostanie na stanowisku Prezydenta Sopotu. Tak w referendum
zadecydowali mieszkancy tego nadmorskiego "kurortu". Nawet sam Tusk
bedac czlonkiem sopockiej PO , wypisal sie z sopockiego oddzialu
przechodzac do warszawskiego. " Dla mnie nie ma miejsca wsrod
zlodziei"- skomentowal Premier.
Kazdy chyba wie gdzie we Wroclawiu jest "Brama Olawska". Czesto
mozna spotkac tam duze grupy niemieckich turystow. Ostatnio
zaobserwowalem ze jest ich znacznie wiecej. Stoja i sie zanosza od
smiechu. Powod tego smiechu i wybuchy radosci wyjasnil mi red. Janos
z Polskiego Radia Wroclaw. Jakis czlowiek wpadl na pomysl aby nad
brama tak chetnie odwiedzana przez turystow niemieckich zrobic napis
w ich ojczystym jezyku. I zawislo kutymi literami wielkie DIE TOREN.
Jakis totalny debil pracujacy u Dutkiewicza , niedouczony magisterek
zamiast DAS TORE napisal DIE TOREN. Roznica zasadnicza, pierwsze
oznacza faktycznie BRAME a drugie slowo jest odpowiednikiem
polskiego IDIOTA, GLUPIEC. Po 2 tygodniach podobno zmieniono napis i
zniknal z Wroclawia OLAWSKI IDIOTA! Pytam! ILE IDIOTA Z MAGISTRATU
BIERZE MIESIECZNIE I CZY JESZCZE TAM PRACUJE?
Kolejna sprawa ktora ubawila mnie po pachy w ubieglym tygodniu to
Festiwal Piosenki disco polo w Moskwie. Nie wiem dlaczego nazywa sie
to Festival Eurovision 2009. Podczas glosowania wszyscy prezenterzy,
jak jeden przyslowiowy maz witali sie " Good evening Europe". A
Europa skrzeczy coraz bardziej.
I chyba najwazniejsza rzecz. Tyle mowi sie o ochronie srodowiska
robiac wode z mozgow obywateli ze az strach. W ubieglym tygodniu
znajomy z Miloszyc robil oprysk pola preparatem HERBITOL.
Najsilniejszy na rynku herbicyb produkcji firmy CHEMIKOLOR mial
nastepujace zalecane dawki stosowania.
" Pod zadnym pozorem nie nalezy przekraczac dawek powyzej 5%
stezenia! Przykladowy sposob sporzadzenia cieczy opryskowej dla
pojemnika 10 litrow. Do wiadra o pojemnosci 8-10 litrow wlewamy pol
litra preparatu i dodajemy okolo 2 litrow wody. Mieszamy do momentu
uzyskania jednorodnej emulsji. Przelewamy do opryskiwacza i dolewamy
jeszcze 3 litry wody. Otrzymana ciecz uzytkowa wystarcza na oprysk
20 metrow kwadratowych"!!!!!!. Przekroczono dozwolona dawke okolo
120 razy! Przez okolo 7 lat nawet perz nie wykielkuje. Herbitol
stosowany jest do niszczenia chwastow miedzy innymi na torach
kolejowych i wokol nich. Przedostanie sie preparatu do wod
gruntowych grozi skazeniem gleby na wiele lat. W szkole ucza chyba
przeliczania stezen ale widac z marnym skutkiem. Moze pookafka,
jelczanski czlonek Rady Medrcow przeliczy? Moze poodzian zagladajacy
ludziom do kieszeni i garow to zrobi?
Pozdrawiam

Prawie pięciolatka nie umie nic na pamięć.

Moja corka tez ma 5 lat, tez nie potrafi niczego (dokladnie) zapamietac. Ma
wstepna diagnoze audytywnych zaburzen w odbiorze rzeczywistosci, wizyte w
klinice mamy w styczniu.

Od poltora roku chodzimy do logoterapeuty i postepy w mowie, rozumieniu,
slownictwie sa ogromne. Nie ma rowniez problemow z zapamietywaniem wiedzy (np.
ze w powietrzu jest tlen, ktorym oddychamy, ze wytwarzany jest przez drzewa,
etc. etc.) Natomiast wiersze i piosenki to nadal biala karta. Z duzym trudem
uczy sie jednej zwrotki, ktora po kliku tygodniach niestety zapomina. Ma tez
probemy z gramatyka i w jez. polskim i niemieckim (zwlaszcza z szykiem zdania).

Troche pomaga wspomaganie wizualne (rysuje ilustracje do piosenek, ktore jej
pokazuje) - nieco lepiej potrafi przywolac zapomniany tekst. Ostatnio zaczela
sie uczyc grac na pianinie i zauwazylam, ze troche pomaga jej zapis nutowy (nie
czyta jeszcze dobrze nut, ale troche jednak je juz odroznia od siebie). Zeby
bylo smieszniej latwiej jej nawet zapamietac proze (udawac, ze "czyta" ksiazke)
niz rymowane wiersze/piosenki.

Miala tez spore problemy z nauka liczenia, rozumiala dodawanie i odejmowanie w
niewielkim zakresie, a do 10 policzyc nie potrafila. Na szczescie to juz za
nami, po niemiecku liczy bezblednie do 17, po polsku do 9, wiec miesci sie w
normie wiekowej. Ale to byl spory wysilek.

Mamy troche cwiczen od logopedy do wykonywania w domu, ale czy one tak naprawde
pomagaja, tego nie wiem. W ogole juz od dosc dawna usiluje znalezc cos na ten
temat w Internecie, dosc bezskutecznie. Od przyszlego roku corka idzie do
pierwszej klasy i mam nadzieje, ze bedzie sobie radzic i ze jej bardzo dobra
pamiec wzrokowa zastapi w jakis sposob te sluchowa.

Festiwal Dialogu Czterech Kultur

Program na wtorek (16.IX)
17:00 Cyrk GOSH "Pelahueso" (Niemcy)
Dwunastu artystów - piosenkarze, aktorzy, muzycy, komedianci, cyrkowcy. Niemcy,
Francuzi, Belgowie, Hiszpanie. Tu spotykają się zresztą nie tylko narodowości.
Miesza się liryka z humorem, kaskaderskie sztuczki z rasowym kabaretem, groteska
z tragedią, subtelność z wulgarnością, a precyzyjna reżyseria z wielką improwizacją.
Zacierają się granice między widownią a sceną, klasycznym spektaklem a ludyczną
biesiadą. Artystyczna wyprawa w lata trzydzieste staje się pretekstem do
wspólnej zabawy, wzruszeń, wygłupów. I ten dziwaczny tytuł: Pelahueso. Czy to w
ogóle coś znaczy? " Czy to kabaret, cyrk czy teatr?" - pytał zdezorientowany
krytyk Fabien Tenaille. "To trudno opowiedzieć" - sugerowano w L`Express. No
właśnie, najlepiej przekonać się samemu.
(czas trwania spektaklu 1h30')
bilety: 10 ZŁ
miejsce: Centrum Manufaktura - w dawnej fabryce Poznańskiego

19:00 LICEDEI "Semianyuki" (Rosja)
Pomysł, by pozbawić cyrk wszystkich zwierząt, woltyżerów itp., a zostawić samych
klaunów wydawać się może bardzo ryzykowny. A jednak w przypadku Licedei zamienił
się w wielki sukces. Od paru dziesięcioleci zespół odnosi wielkie sukcesy
zarówno u siebie w kraju, jak i za granicą. "Pokatukha", to mieszanka starych
przedstawień, "Semianyuki" zaś przygotowało najmłodsze pokolenie
klaunów-artystów. Zapierająca w dech sprawność warsztatowa, zaskakujące tricki,
efektowne sceny, odpowiednia w proporcjach dawka śmiechu i refleksji, to
największe atuty obu przedstawień. "Polecam wam osobiście pojechać do Rosji i
obejrzeć je, wówczas poczujecie prawdziwe szaleństwo" - zachęcał Andre
Gintzburg. Dziś nie trzeba nigdzie jechać. Licedei przyjechał do nas.
(czas trwania spektaklu 1h15')
bilety: 10 ZŁ
miejsce: Centrum Manufaktura - w dawnej fabryce Poznańskiego

20:00 WSCHODY I ZACHODY MIASTA. Teatr im. Heleny Modrzejewskiej z Legnicy.
Głośno było Swego czasu o spektaklu "Ballada o Zakaczawiu" przygotowanym przez
Teatr im. Modrzejewskiej w Legnicy, a mówiącym o losach młodych ludzi z
peryferyjnej dzielnicy. Historia miasta powraca w kolejnej inscenizacji -
"Wschody i Zachody Miasta" Roberta Urbańskiego, w reżyserii Jacka Głomba, z
muzyką Pawła Moszumańskiego i scenografią Małgorzaty Bulandy. "Jest to pierwszy
w dramaturgii portret jednej sceny i związanych z nią ludzi - od dyrektorów i
aktorów po statystów i maszynistów. O tyle niezwykły, że dotyczy trzech okresów
w życiu teatru: niemieckiego, rosyjskiego i polskiego, akcja rozgrywa się bowiem
miedzy 1933 a 1956 rokiem" - pisał na łamach "Gazety Wyborczej" Roman Pawłowski.
Ale to także burzliwa historia całego XX wieku z perspektywy mieszkańców pewnego
dolnośląskiego miasta: Liegnitz - Lignicy - Legnicy. Na wielkie międzynarodowe
konflikty i przemiany patrzymy tu z perspektywy zwykłych ludzkich losów. Ten
spektakl, który uczy mądrego, pozbawionego stereotypów rozumienia historii.
(czas trwania spektaklu 3h30')
bilety: 10 ZŁ
miejsce: Teatr Muzyczny, ul. Północna 47/51

21:00 Stanisław Sojka "Wiersze poetów polskich" (Polska)
Bohatera wieczoru przedstawiać raczej nie trzeba. Zaczynał mając 7 lat od śpiewu
w kościelnym chórze, debiutował "na poważnie" 25 lat temu, a obecnie jest
niekwestionowaną gwiazdą polskiej estrady. W połowie lat osiemdziesiątych
wypracował własny, dojrzały, oryginalny styl. W 1988 roku rozpoczął długą i
owocną współpracę z Januszem Yaniną Iwańskim, gitarzystą jazz-rockowej grupy Tie
Break; o ich albumie "Acoustic" wydanym w 1991 roku mówi się, że o kilka lat
wyprzedził epokę nagrywania "bez prądu". Kolejna ich płyta "Neopositive" (1992)
zawierała piosenkę Tolerancja, która została wylansowana na wielki przebój. Tym
razem wystąpi w oryginalnym i bardzo ciekawym repertuarze, w większości z własną
muzyką, do słów wielkich klasyków polskiej poezji: Wisławy Szymborskiej,
Bronisława Leśmiana, Leopolda Staffa. Zapowiada się wieczór najwyższej
estradowej jakości.
bilety: 10 ZŁ
miejsce: Centrum Manufaktura - w dawnej fabryce Poznańskiego

Kto płacze po Fejginie?

Nie wybielac
> orionek:

> Fejginowi nasze oceny nie pomoga ani nie zaszkodza.
> Jesli on na sadzie boskim - to Bog wie lepiej,
> i nasze zdanie go nie obchodzi.

Jako chrzescijanin, mysle ze obchodzi i prosilem Boga by
Fejginowi wybaczyl, tak jak Chrystus wybaczyl swoim
oprawcom.
Jesli Bog uzna mnie za sprawiedliwego moze bede
wysluchany - mysle, ze wiele ofiar Fejgina mu wybaczylo.

>
> Nasze oceny sa nam potrzebne. I dobrze by bylo, aby
byly > trafne.
> Bo wiedza o faktach i ich ocena sluzy przyszlosci.
>
pelna zgoda, ale po pierwsze musimy dotrzec do tych
faktow a wiec czytac ksiazki o zbrodniach komunizmu,
niewiele ich jest ale sa.

Co do Fejgina poniewaz znalem go osobiscie byl to jak by
moj osobisty problem. Czytalem kiedys ksiazeczke
poswiecona wylacznie Fejginowi ale byla tak ordynarnie
tendencyjna ze nie polecam.

> Po pierwsze: ocena okresla co jest wzorcem do
> nasladowania a co bedzie potepione. Powinna odstraszac
> nastepnych Fejginow.
> Jesli go poglaszczemy po buzi, ktos pomysli: "Jak
dobrze > byc Fejginem!"

Powiedzialbym raczej 'jak dobrze byc Urbanem'.
W 1984 pisal paszkwile o Popieluszce
, ostatnio o spowiedniku prymasa
Wyszynskiego.
W Faktach i Mitach (wiem ze to nie pismo Urbana choc kto
wie) widzialem na okladce jakies rewelacje o domu
publicznym dla pedofilow prowadzonym oczywiscie przez
ksiezy, z duzym komentarzem - 'Papiez tego nie przezyje!'
(ten komentarz zwrocil moja uwage i o to chodzilo)
. Doprawdy lepiej byc w IIIRP
Urbanem lub Baranskim
niz bylo Fejginem.

> 93 lata - najpierw ciekawie a nastepnie w dostatku!

> I jeszcze szacunek po smierci.

ciekawie ?
tak ciekawie jak ciekawe byly czasy. Przed wojna
mlodosc, komunistyczne idealy, wielu inteligentow na to
chorowalo, 9 lat wiezienia, potem okupacja, getto, cala
rodzina w oswiecimiu, ocalala tylko matka i chyba brat
bo w pore uciekli do ZSRR, potem I dywizja WP, Lenino,
po wojnie MBP, wierna sluzba najwyzszym wladzom ukochanej
partii, po czym wladze sie wypiely i znow 9 lat wiezienia
a co do dostatku ?
z tym dostatkiem to przesada.

szacunkiem tez.

uwazam ze jesli atakowac to nie zmarlych ale zyjacych

takich jak Jaruzelski, Urban, Kiszczak, Miller czy
Kwasniewski. To bardziej ambitne i pozyteczne dla Polski.
Kazdy z nich mial swoj powazny udzial w budowie systemu

pod ktory fundamenty polozylo UB.
Kiszczak i Jaruzelski powinni odpowiadac za zbrodnie.
A nie mozna ich nawet osadzic.

> Po drugie: funkcja kary jest prewencja.
> Fejgina wsadzili komunisci, za cos co zrobil przeciw
> swoim. A moze byl kozlem ofiarnym.
> Moral: "badz lojalny wobec komunistow..."
>

Byl kozlem i byl lojalny, ale nic mu to nie pomoglo

wiec jako przyklad moze raczej odtraszac.

Inny moral cytat z piosenki Kelusa -
'nie daj d.py komunistom choc podobno dobrze placa'

> Zbrodnia wydania nas sovietom uszla mu bezkarnie.
> Zyl dlugo i szczesliwie. Morał...

jemu nie bardzo uszla bo siedzial 9 lat w pierdlu, byl
zdegradowany itd
bezkarnie uszly wszystkim komunistom zbrodnie np 56, 70,
76, 81-9
i inne popelnione w miedzyczasie wlasciwie caly PRL.

> Nie ma co Dziku! Chcesz bysmy byli jak dzieci - bez
> pamieci! gotowi na kolejna hekatombe!

nie wiem jak ty, ale przez kilkanascie lat kolportowalem
lub skladalem bibule o zbrodniach Stalina, Lenina,
Bieruta, Gomulki & Co(muny)
i zarzutu o zacieranie pamieci nie przyjmuje.

> Jestes niezle zorientowany w ciekawych faktach.

tyle wiem co z walsnych doswiadczen albo ksiazek
historycznych, ale mam coraz mniej czasu na lekture
i pamiec juz nie ta w dodatku wlasciwie dopiero od 10 lat
warto czytac.

> Napisz cos wiecej. Moze o protokolach Gomolki w sprawie
> smierci Nowotki.
> Swiatlo opowiadal, ze Malojec rozkazal bratu
zlikwidowac > niemieckiego agenta po tym, jak Nowotko
wtajemniczyl go > w zadania komorki do spraw
dezinformacji, ktora musial
> przekazac towarzyszowi, gdy dostal zadanie
> zostac sekretarzem PPR.
>
Chyba Molojec,
slyszalem o tym juz w latach 70-tych.
Prawdziwa kopalnia tej wiedzy byl i jest (!)
prof Bartoszewski,
Ale czy ubek Swiatlo albo inny komuch jest wiarygodny ?

> Wielkim osiagnieciem tej komorki moglo byc
> zadenucjowanie gen. Grota.

Moglo,

ta sprawa tez jest chyba jakos opisana.

Grota wydal o ile pamietam niejaki Kalkstein czy Blanka
Kaczorowska (?),
przecenisz moja wiedze historyczna.

wiem na pewno tylko to czego bylem swiadkiem

ale pierwsze kroki robilem gdy umarl Soso.

>

> Moze Fejgin cos o tym wspominal osobom, ktore darzyly
go > sympatia jak Ty ?

nie wspominal, a ja go nie pytalem
komunistyczne brudy i wewnetrzne porachunki malo mnie
interesowaly.
moze szkoda.

Co z tymi skodami?

O, ten jest dobry :)

Nie jestem z Kielc, ale kumpel, ktory z Kielc pochodzi dal mi cynk, ze jest taki
watek, bo wie ze nie lubie Skody. Przeczytalem wszystkie odpowiedzi i powiem
szczerze, ze sie nie dziwie, ze tyle tu burakow gotowych wejsc w d... Skodzie. W
koncu Kielce to znane siedlisko prymitywow. Wiec nie dziwi mnie to az tak bardzo.
Ale powiem kilka slow na temat Skody. Jezdzac Skoda czlowiek naraza sie na
posmiewisko. To marka buracka i plebejska. Wystarczy spojrzec na reklamy. W
jednej z nich w rytm piosenki "mam tak samo jak ty" ludzie zamiast chodzic to
podryguja i kazdy ma Skode. Znaczy, ze Skode kupuje sie po to, bo sasiad ma, a
nie bo sie podoba czy jest dobrym samochodem (a nie jest). W innej reklamie
reklamuje sie unikalny wyglad tapicerki i specjalnie zaprojektowane kolpaki.
Smiech na sali. Naprawde was to napawa duma, ze macie unikalna tapicerke? Nie
macie bardziej gornolotnych powodow do dumy wy prowincjonalen burasy? A w
jeszcze innej reklamie reklamuje sie specjalna promocje na czujnik parkowania w
cenie auta, ktory tak naprawde kosztuje 500 zl. To nic, ze inne marki daja
upusty do 3000 zl. Wy przeciez dostajecie cos za darmo, wiec pewnie jestescie
wyjatkowi.
Skoda Fabia. Tyle tego sie sprzedalo w Polsce i kto to kupuje? Biedaki, ktore
cale swoje marne zycie pracowaly na nowy samochod i teraz moga poczuc sie jak
paniska, bo maja prawie niemiecki samochod. To nic, ze beda splacac kredyt
jeszcze przez 5 lat. Przeciez sasiedzi o tym nie musza wiedziec. W cenie Fabii
mozna kupic przynajmniej 10 lepszych i bardziej prestizowych samochodow,
poczynajac od Punto, a konczac na Lanosie, ale co taki burak moze o tym
wiedziec. Nie kupi przeciez Lanosa, bo to polskie, a polskie to be. Tak samo jak
woli juz tu wspomniane dzinsy Lives od noname'ow. No bo przeciez trzeba byc
europejczykiem. Jesli nie mentalnie, to chociaz ubraniowo.
Skoda Octawia. Przez samego producenta zachwalana jako czeski Passat. To nic, ze
to Golf z doklejonym bagaznikiem kosztem miejsca na nogi z tylu. Z zewnatrz
wyglada przeciez tak dostojnie. Kupuje taki kmiot ten wynalazek i jezdzi dumnie
po wsi, bo naprawde mysli, ze ma Passata. Nie przeszkadza mu, ze ten samochod ma
juz 8 lat i jest przestarzaly. Nie przeszkadza u to, ze juz go przestaja
produkowac. On go i tak kupi, bo to przeciez taka okazja. Passat za pol ceny. I
jaki duzy bagaznik. Zmiesci sie lozeczko, wozek i przewijarka dla dziecka. I
jeszcze nocniczek. Z przodu laduje gruba tesciowa, z tylu zone i bachory i jazda
na wczasy do Kolobrzegu. Mozna poczuc sie panem zycia i smierci w takiej limuzynie.
Skoda Superb. To juz zupelna zenada. Pepiki myslaly, ze ktos normalny skusi sie
na Skode za ponad 100 tys. zl. Oczywiscie sa tacy, ale w koncu w kazdym
spoleczenstwie sa debile. Bo normalny kupujac auto za ponad 100 tys. wybiera
prestizowa marke typy Volvo, Honda, Toyota czy nawet BMW. Bo kupujac samochod za
tyle kasy kupuje sie go przede wszystkim dla prestizu, bo miejsca ma niewiele
wiecej niz taki Passat czy Mondeo. Wiec kupujac Skode Superb udowadnia sie swoje
krancowe buractwo i prymitywizm. Bo myslac, ze Skoda Superb jest prestizowa,
jest sie prostakiem i prymitywem. Debilem krotko mowiac.
I na koniec jeszcze jedno. Samochod czy tego chcecie czy nie jest elementem
budujacym prestiz czlowieka. A prestiz zwlaszca w wypadku czlowieka
wyksztalconego i mieniacego sie byc kulturalnym to sprawa priorytetowa.
Wlasciciel Skody takiego prestizu nie ma i miec nigdy nie bedzie. Jak myslicie,
to ktorego lekarza pojdzie wiecej ludzi? Do jezdzacego Skoda czy Mitsubishi? Bo
odpowiedz chyba jest jasna. Mozna sobie lubic Skode, ale najwyzej w ramach
hobby, ale jezdzic tym sie nie da, bo traci sie przede wszystkim na tym kupe
kasy, kupe interesujacych znajomosci i kupe dogodnych okazji. Nawet jesli sie
zaplaci 500 zl mniej, to i tak koniec koncem jest sie stratnym. Tak wiec,
inteligentny czlowiek i umiejacy przede wszystkim liczyc, nigdy tego nie kupi.
Dotarlo do was scyzoryki?

Co z tymi skodami?

tomek854 napisał:

> O, ten jest dobry :)
>
> Nie jestem z Kielc, ale kumpel, ktory z Kielc pochodzi dal mi cynk, ze jest tak
> i
> watek, bo wie ze nie lubie Skody. Przeczytalem wszystkie odpowiedzi i powiem
> szczerze, ze sie nie dziwie, ze tyle tu burakow gotowych wejsc w d... Skodzie.
> W
> koncu Kielce to znane siedlisko prymitywow. Wiec nie dziwi mnie to az tak bardz
> o.
> Ale powiem kilka slow na temat Skody. Jezdzac Skoda czlowiek naraza sie na
> posmiewisko. To marka buracka i plebejska. Wystarczy spojrzec na reklamy. W
> jednej z nich w rytm piosenki "mam tak samo jak ty" ludzie zamiast chodzic to
> podryguja i kazdy ma Skode. Znaczy, ze Skode kupuje sie po to, bo sasiad ma, a
> nie bo sie podoba czy jest dobrym samochodem (a nie jest). W innej reklamie
> reklamuje sie unikalny wyglad tapicerki i specjalnie zaprojektowane kolpaki.
> Smiech na sali. Naprawde was to napawa duma, ze macie unikalna tapicerke? Nie
> macie bardziej gornolotnych powodow do dumy wy prowincjonalen burasy? A w
> jeszcze innej reklamie reklamuje sie specjalna promocje na czujnik parkowania w
> cenie auta, ktory tak naprawde kosztuje 500 zl. To nic, ze inne marki daja
> upusty do 3000 zl. Wy przeciez dostajecie cos za darmo, wiec pewnie jestescie
> wyjatkowi.
> Skoda Fabia. Tyle tego sie sprzedalo w Polsce i kto to kupuje? Biedaki, ktore
> cale swoje marne zycie pracowaly na nowy samochod i teraz moga poczuc sie jak
> paniska, bo maja prawie niemiecki samochod. To nic, ze beda splacac kredyt
> jeszcze przez 5 lat. Przeciez sasiedzi o tym nie musza wiedziec. W cenie Fabii
> mozna kupic przynajmniej 10 lepszych i bardziej prestizowych samochodow,
> poczynajac od Punto, a konczac na Lanosie, ale co taki burak moze o tym
> wiedziec. Nie kupi przeciez Lanosa, bo to polskie, a polskie to be. Tak samo ja
> k
> woli juz tu wspomniane dzinsy Lives od noname'ow. No bo przeciez trzeba byc
> europejczykiem. Jesli nie mentalnie, to chociaz ubraniowo.
> Skoda Octawia. Przez samego producenta zachwalana jako czeski Passat. To nic, z
> e
> to Golf z doklejonym bagaznikiem kosztem miejsca na nogi z tylu. Z zewnatrz
> wyglada przeciez tak dostojnie. Kupuje taki kmiot ten wynalazek i jezdzi dumnie
> po wsi, bo naprawde mysli, ze ma Passata. Nie przeszkadza mu, ze ten samochod m
> a
> juz 8 lat i jest przestarzaly. Nie przeszkadza u to, ze juz go przestaja
> produkowac. On go i tak kupi, bo to przeciez taka okazja. Passat za pol ceny. I
> jaki duzy bagaznik. Zmiesci sie lozeczko, wozek i przewijarka dla dziecka. I
> jeszcze nocniczek. Z przodu laduje gruba tesciowa, z tylu zone i bachory i jazd
> a
> na wczasy do Kolobrzegu. Mozna poczuc sie panem zycia i smierci w takiej limuzy
> nie.
> Skoda Superb. To juz zupelna zenada. Pepiki myslaly, ze ktos normalny skusi sie
> na Skode za ponad 100 tys. zl. Oczywiscie sa tacy, ale w koncu w kazdym
> spoleczenstwie sa debile. Bo normalny kupujac auto za ponad 100 tys. wybiera
> prestizowa marke typy Volvo, Honda, Toyota czy nawet BMW. Bo kupujac samochod z
> a
> tyle kasy kupuje sie go przede wszystkim dla prestizu, bo miejsca ma niewiele
> wiecej niz taki Passat czy Mondeo. Wiec kupujac Skode Superb udowadnia sie swoj
> e
> krancowe buractwo i prymitywizm. Bo myslac, ze Skoda Superb jest prestizowa,
> jest sie prostakiem i prymitywem. Debilem krotko mowiac.
> I na koniec jeszcze jedno. Samochod czy tego chcecie czy nie jest elementem
> budujacym prestiz czlowieka. A prestiz zwlaszca w wypadku czlowieka
> wyksztalconego i mieniacego sie byc kulturalnym to sprawa priorytetowa.
> Wlasciciel Skody takiego prestizu nie ma i miec nigdy nie bedzie. Jak myslicie,
> to ktorego lekarza pojdzie wiecej ludzi? Do jezdzacego Skoda czy Mitsubishi? Bo
> odpowiedz chyba jest jasna. Mozna sobie lubic Skode, ale najwyzej w ramach
> hobby, ale jezdzic tym sie nie da, bo traci sie przede wszystkim na tym kupe
> kasy, kupe interesujacych znajomosci i kupe dogodnych okazji. Nawet jesli sie
> zaplaci 500 zl mniej, to i tak koniec koncem jest sie stratnym. Tak wiec,
> inteligentny czlowiek i umiejacy przede wszystkim liczyc, nigdy tego nie kupi.
> Dotarlo do was scyzoryki?
>

No - tu się chociaż gościu wysilił na uzasadnienie swojej niechęci do Skody.
Do wymienianych parametrów technicznych przyczepić się nie można a co do gustów,
to podobno o tym się nie dyskutuje...

Szkoda faceta!
Ma zatrute życie. :(

Mejson